Тем временем на Манежке,Czyżby ???


 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii imperium zła. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „Тем временем на Манежке,Czyżby ???

  1. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  2. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  3. zenobiusz pisze:

    ????

    Polubienie

  4. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  5. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  6. benka pisze:

    http://telewizjarepublika.pl/manifestacje-poparcia-dla-nawalnego-w-moskwie-zatrzymano-ponad-100-osob,15415.html

    Policja rozgoniła manifestantów z centrum Moskwy. Zatrzymano 171 osób

    Specjalne oddziały policji wyparły tłum z Placu Maneżowego w Moskwie. Ludzie zaczynają się rozchodzić. Wiec kończy się po ponad dwóch godzinach. Organizacje pozarządowe mówią o 171 osobach zatrzymanych.

    Wcześniej opozycjonista podał na Twitterze, że został zatrzymany za złamanie warunków aresztu domowego, gdy chciał wziąć udział w demonstracji.

    Polubienie

  7. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  8. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  9. benka pisze:

    http://telewizjarepublika.pl/bialorus-odwraca-sie-od-rosji-lukaszenka-bedziemy-dazyc-do-normalizacji-stosunkow-z-zachodem,15414.html
    30 grudnia 2014 18:31

    Białoruś odwraca się od Rosji? Łukaszenka: Będziemy dążyć do normalizacji stosunków z Zachodem
    – Białoruś będzie dążyć do normalizacji stosunków z Zachodem – oświadczył prezydent kraju Alaksandr Łukaszenka, przedstawiając nowego szefa swojej administracji Alaksandra Kosinca.

    – Graniczymy z Zachodem i nie chcemy żadnych konfliktów, ani politycznych, ani dyplomatycznych. Połowa naszego handlu przypada na Zachód. Jeśli Zachód wyciągnie do nas rękę w celu współpracy, to trzeba to wykorzystać. Będziemy dążyć do normalizacji stosunków z Zachodem – powiedział.

    Według niego w stosunkach z Zachodem zachodzą pozytywne tendencje w sferze zarówno politycznej, jak i gospodarczej. – Kontynuujmy działania w tym kierunku – zaapelował.

    Zaznaczył jednak, że w żadnym wypadku Białoruś nie może dopuścić do wywierania na nią nacisków. – Ani z Zachodu, ani ze Wschodu presja jest niedopuszczalna, szczególnie wobec zbliżających się wyborów – oświadczył, nawiązując do wyborów prezydenckich na Białorusi, które mają się odbyć na jesieni 2015 r.

    Odnosząc się do stosunków z Rosją, podkreślił: – Nikt na świecie nie zastąpi nam dziś Rosji. Białoruś nie będzie działać na szkodę bratniej Rosji.

    Łukaszenka ocenił, że sytuacja geopolityczna na świecie oraz wokół Białorusi staje się coraz trudniejsza, a przyszły rok będzie dla jego kraju kluczowy pod wieloma względami. Jak podkreślił, w przyszłym roku stanie się rzeczywistością Eurazjatycka Unia Gospodarcza. – Tu nie wolno dopuścić do uszczerbku własnych interesów – zaznaczył.

    Prezydent przedstawił we wtorek także nowego szefa Banku Narodowego Pawła Kaławura. Podkreślił przy tym, że strategicznym zadaniem banku centralnego jest obecnie wzmocnienie zaufania do białoruskiego rubla.

    – To oznacza ograniczenie dolaryzacji gospodarki.(…) Ludzie po otrzymaniu pensji nie powinni rzucać się do kantorów i sklepów, żeby pozbyć się rubli – powiedział.

    Łukaszenka zdymisjonował w sobotę premiera Michaiła Miasnikowicza, który pełnił urząd od 2010 roku, a ponadto m.in. trzech wicepremierów, ministrów przemysłu, gospodarki, ds. podatków oraz oświaty, a także szefową banku centralnego i szefa swojej administracji.

    W poniedziałek oświadczył, że szykował zmiany w rządzie od pół roku. Podkreślił też, że tradycyjnie przeprowadza zmiany kadrowe w rok wyborów i zamierza je kontynuować do dnia głosowania oraz jeszcze po nim.

    Dymisje ogłoszono tym razem w momencie zawirowań walutowych na Białorusi spowodowanych wprowadzeniem przez Bank Narodowy 20 grudnia 30-procentowej prowizji od kupna waluty przez ludność. Ponieważ bank pozostawił niezmienny kurs wymiany przy sprzedaży, spowodowało to pojawienie się nielegalnego rynku wymiany – oficjalnie sprzedawano bowiem ludności dolary za ponad 14 tys. rubli białoruskich, a kupowano – za ok. 11 tys.

    W poniedziałek Bank Narodowy obniżył prowizję do 20 proc. Jednocześnie wzrósł kurs dolara. Pierwsze banki zaczęły kupować od ludności dolary po cenie zbliżonej do 14 tys. rubli już w poniedziałek.

    CZYTAJ WIĘCEJ:
    Romaszewska-Guzy: Łukaszenka jest kłopotliwym wasalem
    mk

    Polubienie

    • tofu pisze:

      Ale jak , Łukaszenka odwraca się o d Rosji a dwa yakapit dalej mówi, że nikt na świecie nie zastapi im Rosji i nie będą działać na szkodę bratniej Rosji ? To na czym polega to odwracanie.

      Polubienie

      • benka pisze:

        Na zasadzie : ” Chciałabym i boje się „. Ale on wie ,że coś musi zrobić …bo popłynie.
        Wie ..,że musi szukać zbliżenia z Zachodem , widzi co sie wokół dzieje.

        Polubienie

  10. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  11. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  12. zenobiusz pisze:

    No i sondaż zakończony ..czekamy co dalej do 15.01.15

    Polubienie

  13. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  14. tofu pisze:

    Niezły tłum na tej Maneżce . Gość na jednym blogu dawno ocenił sytuację :

    ryszard_ moniu59 16 grudnia 2014 08:10:17
    1626 244
    Terroryści putina MUSZĄ się Czym prędzej opuszczać Ukrainę Bo Rosjanie sami ich wykończą. Dopiero teraz dociera do Rosjan Że to Rosja NAPADŁA Na Ukrainie i Morduje ludność Ukraińska.

    Polubienie

  15. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  16. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  17. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  18. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  19. zenobiusz pisze:

    No mieliśmy chyba test na naiwność.
    15.01.15 zobaczymy.
    Ostatnia szansa Rosji.

    Polubienie

  20. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  21. tofu pisze:

    Co myślicie o tej ocenie relacji rosja-chiny-usa -niemcy , nieźle sie czyta komentarze

    Chiny chcą Rosji
    Celem Chin jest zapewnienie sobie bezpieczeństwa energetycznego, czyli tanich surowców i niezagrożonych dróg ich importu. To zaś w kontekście rosyjskim oznacza kontrolę nad wydobyciem i transportem ropy i gazu z Syberii i to po najniższych cenach. Nie ma to nic wspólnego z jakimiś rewindykacjami terytorialnymi, jak się wydaje ludziom, którzy żyją jeszcze w czasach wojny krymskiej i nie zauważyli, że od tamtej pory minęło już 160 lat.

    Konflikt rosyjsko-zachodni, którego elementem jest spór o Ukrainę, leży w interesie Chin, gdyż im Rosja jest słabsza, tym taniej będzie sprzedawała gaz i ropę oraz oprze się na Chinach i odda im kontrolę nad wydobyciem surowców, ponieważ sama jest do tego niezdolna, a jakieś dochody musi mieć.

    Chodzi tu więc o warunki sojuszu chińsko-rosyjskiego wymierzonego w Stany Zjednoczone. Stąd polityka Chin wyczekiwania, aż Putin dojrzeje do wystarczających ustępstw. Dla Rosji Chiny są naturalnym partnerem. Jako alternatywny rynek zbytu, rzecz jasna po jak najwyższych cenach, pomagają szantażować europejskiego odbiorcę ropy i gazu. Na płaszczyźnie politycznej sojusz Rosji z Chinami jest straszakiem na Amerykę.

    Spór dotyczy więc wyłącznie ceny, czyli warunków sojuszu rosyjsko-chińskiego, a nie jego istoty. O żadnym ryzyku nie ma tu mowy.
    Rosja chce być partnerem Chin, a nie jakąś młodszą siostrą czy wręcz wasalem i dlatego, by wzmocnić swoją pozycję, niezbędny jest jej sojusz z Niemcami.

    Rosja i Niemcy

    Sojusz niemiecko-rosyjski, podobnie jak jego odpowiednik wschodni, sojusz rosyjsko-chiński, ma charakter naturalny i wynika z jawnego konfliktu Rosji z USA o wpływy na świecie oraz skrywanej, na razie, rywalizacji Niemiec ze Stanami Zjednoczonymi. W pierwszym wypadku ma on podłoże polityczne – Moskwa chce uzyskać pozycję, która umożliwi jej pasożytowanie na świecie zachodnim, czyli mówiąc w skrócie: wy płacicie, a my nie destabilizujemy świata i to my ustalamy coraz wyższą cenę tego porządku. Można to nazwać strategią dzikiej hordy.
    W wypadku Niemiec chodzi o wpływy gospodarcze. Niemcy muszą eksportować coraz więcej lub zginąć. Taki obrały model ekonomiczny. W ogólnych zarysach przypomina to dawny konflikt Niemiec ze światem anglosaskim, z tym że Anglię zastąpiły USA, a Francja została przez Niemcy zwasalizowana.

    By podporządkować sobie Europę, Niemcy chcą być dystrybutorem rosyjskich surowców, a jednocześnie jako gospodarczy modernizator być głównym kontrahentem Kremla i konsumować środki zarobione przez Rosję na ropie i gazie.

    Niemcy nie dążą utrzymania bliskich relacji z Rosją „dopóki się da” i pogodzenia tego z ideą swoistego „patronatu” Rosji nad Ukrainą, tylko dążą do skłonienia FR, by przyjęła ich warunki, te przepychanki jednak w żaden sposób nie zagrażają temu sojuszowi. To jest taka kłótnia w rodzinie o to, kto jest ważniejszy. I tu dochodzimy do sprawy ukraińskiej.

    Nie ma bardziej mylnego twierdzenia niż utrzymywanie, że „Berlin wie, iż Ukraina jest relatywnie bardzo dużym państwem i że wcześniej czy później wybije się na realną niepodległość – a z czasem także dobrobyt – i nie warto odwracać się do Kijowa plecami”.

    Niemcom chodzi o rozszerzenie swoich wpływów gospodarczych na Ukrainę, co musi nastąpić kosztem Rosji, a więc trzeba to Mos­kwie zrekompensować. Dlatego Niemcy pilnują, by Ukraina pozostała politycznie grzeczna wobec Rosji, nie wybiła się na niepodległość i nie została przyjęta do NATO. Stąd stałe naciski Merkel na prezydenta Poroszenkę, by ustępował wobec Rosji, akceptował jej wpływy polityczne i zmianę granic. Projekt niemiecki to pilnować, by Ukraina stała sią niemiecko-rosyjskim kondominium. I tu Niemcy popadają w konflikt z USA, w których interesie jest niepodległość Ukrainy.

    Z kolei Rosja potrzebuje Niemiec, by dzięki nim zdobywać technologie, sprzedawać Unii surowce, ostatecznie wyrzucić USA z Europy i w konsekwencji wzmocnić swoją pozycję przetargową wobec Chin. Nie ma więc mowy o zerwaniu porozumienia rosyjsko-niemieckiego, ale to Moskwa chce dyktować warunki tego sojuszu, a tymi warunkami są odcięcie m.in. terytorialne Europy od alternatywnych źródeł energii i całkowite podporządkowanie polityczne Rosji najpierw państw postkomunistycznych. Ukraina ma być jej dominium, a nie kondominium.

    Po co Rosja Stanom Zjednoczonym

    Stany Zjednoczone są pod wpływem koncepcji Samuela Huntingtona, według której aby wygrać konflikt z Chinami, należy uniezależnić się energetycznie od świata muzułmańskiego, co USA już osiągnęły dzięki eksploatacji łupków, oraz zneutralizować Rosję w drodze przekupstwa, najlepiej uznając jej wpływy w Europie Środkowej. Taką politykę realizował Obama w swojej pierwszej kadencji, sromotnie jednak przegrał i się ośmieszył, musiał więc powrócić do twardego kursu wobec Putina.

    USA nie chodzi o takie, jak pisze Czarnecki, osłabienie Rosji, by „zmuszona została do rezygnacji ze statusu euroazjatyckiego mocarstwa” i sprowadzona „do roli quasi-mocarstwa regionalnego”, tylko o wykazanie Moskwie, że jako sojusznik Chin i agresor w Europie, przegra, ale zawsze może z korzyścią dla siebie pomóc USA przeciw ChRL.

    W tej chwili jesteśmy w fazie pierwszej realizacji planu USA, czyli zabezpieczania zaplecza Kaukazu i Azji Środkowej, stąd poparcie dla Ukrainy i umizgi do Iranu. (Inna sprawa, że na razie kosztowne i nieudane).

    Poparcie USA dla Ukrainy należy także rozpatrywać w kontekście rywalizacji amerykańsko-niemieckiej w tym kraju i sojuszu niemiecko-rosyjskiego, który Stany Zjednoczone muszą rozbić. W przeciwnym wypadku powstałaby Eurazja z dwoma filarami – Chinami i Niemcami – spajanymi rosyjskim pomostem.

    A już pisanie o Ukrainie jako „Afganistanie” na rosyjskiej granicy, co rzekomo ma być „wymarzonym scenariuszem” dla USA, oraz głoszenie, że „w interesie Białego Domu jest, mówiąc wprost, przedłużanie konfliktu rosyjsko ukraińskiego i dalsze wciąganie weń strony rosyjskiej” dowodzi całkowitego niezrozumienia sytuacji. To wręcz teza propagandy rosyjskiej o „kowarnym zapadie”, który podstępem wciąga biedną Rosję w konflikt, by ją zniszczyć, z lubością rozpowszechniana przez endeków w polskim internecie.

    Tu nie chodzi o żadne przeciąganie konfliktu na Ukrainie. Nie można charakteru Obamy i jego niezdolności do prowadzenia skutecznej polityki brać za amerykańską strategię.

    Ukraina dla USA jest ważniejsza niż Polska, ponieważ razem z Rumunią leży na zapleczu Kaukazu i drogi do Azji Środkowej, czyli energetycznego zaplecza Chin…….

    Niemiecka oferta kompromisu w sprawie Ukrainy obejmuje pozostawienie Rosji nabytków terytorialnych, uwzględniając jej aspiracje wizerunkowe i potrzeby wewnętrzne. Z punktu widzenia prowadzonej przez FR rozgrywki nabytki owe są raczej obciążeniem i dowodem klęski planów rosyjskich opanowania państw czarnomorskich i odcięcia Europy od surowców azjatyckich oraz w konsekwencji jej stopniowego zwasalizowania. W imię spokoju, surowców i kontraktów Ros­ja miała uzyskiwać milczącą zgodę państw starej Unii na podporządkowywanie sobie kolejnych krajów postkomunistycznych.

    Zabierając Tuska do Rady Europejskiej i zmieniając rząd w Polsce Angela Merkel osiągnęła dwa cele. W Unii żadna instytucja, do której zbliży się Tusk, nie będzie funkcjonowała i o to właśnie chodzi. Ośrodkiem decyzyjnym mają być wyłącznie Niemcy, a jak zajdzie potrzeba, będzie można zrobić z fircyka kozła ofiarnego i jeszcze będzie myślał, że to awans i się cieszył.

    W Polsce partia pruska bez Tuska musi ulec osłabieniu i dezintegracji, a to stworzy vacuum, które będzie mogła zająć partia ruska pod formalnym kierownictwem prezydenta Komorowskiego, premiera Schetyny i ze znacznym udziałem eksponenta rosyjskich wpływów gospodarczych w postaci PSL u. Stąd zgoda PO na sfałszowanie wyborów na korzyść PSL u. Polska to była oferta Merkel dla Putina w zamian za ustępstwa na Ukrainie. Nie wiemy, w jakim stopniu wcześniej uzgodniona.

    Przejściowy „rząd kucharek” stanowi gwarancję nie tylko całkowitego rozkładu Polski i dalszego jej gnicia, ale przede wszystkim pewność, że wobec zdziecinnienia społeczeństwa polskiego wymiany namiestników nie wykorzystają siły opozycji niepodległościowej.

    Oferta Merkel polegałaby więc na zwiększeniu wpływów Rosji w Polsce przy jednoczesnym pilnowaniu, by nasz kraj gnił, w zamian za zamianę rosyjskiego dominium na Ukrainie na kondominium. W obu wypadkach Niemcy byłyby więc gwarantem braku samodzielności Polski i Ukrainy, choć ta może grać, wspierając się poparciem amerykańskim.

    Natura Rosji jest jednak taka, że jak każdy pasożyt, bierze wszystko, co dają, nie dając w zamian nic.

    GPC nr 1003 z 31 grudnia 2014 roku

    Józef Darski, naszeblogi
    *

    Józef Darski 2014-12-31 [10:37]
    Wojowników nie ma. Pozostały mięczaki i maminsynki. Ale przyczyna prawdziwa – większość nie chce uznać, że mamy do czynienia z wojną z OBCYM – sowiecką gangreną i udaje ze strachu lub na prawdę uważa, że III RP to Polska, reszta ko konsekwencje.

    Polubienie

  22. zenobiusz pisze:

    Polubienie

  23. zenobiusz pisze:

    Jednym słowem 2 500 sprawiedliwych na 25 000 000 000

    Polubienie

  24. tofu pisze:

    No za dużo tego , co mi się wkleiło.
    Może to przypadkiem dobra wróżba na Nowy Rok , że wszystkiego będzie obficiej . Tego życzę obecnym ,a szczególnie zdrowia , sił i miłości .

    Polubienie

  25. zenobiusz pisze:

    „Celem Chin jest zapewnienie sobie bezpieczeństwa energetycznego, czyli tanich surowców i niezagrożonych dróg ich importu. To zaś w kontekście rosyjskim oznacza kontrolę nad wydobyciem i transportem ropy i gazu z Syberii i to po najniższych cenach. Nie ma to nic wspólnego z jakimiś rewindykacjami terytorialnymi, jak się wydaje ludziom, którzy żyją jeszcze w czasach wojny krymskiej i nie zauważyli, że od tamtej pory minęło już 160 lat.”

    I to jest podstawa całej błędnej reszty…

    Polubienie

  26. zenobiusz pisze:

    Может ли интернет победить Путина?

    У Алексея Навального и россиян, выходящих на акции протеста, впереди тяжелая битва

    „Во вторник московский суд признал главного российского оппозиционного блоггера Алексея А.Навального виновным в мошенничестве. Навальный, который находился под домашним арестом почти год, получил условный срок и был избавлен от пребывания в тюрьме. Однако его младший брат Олег приговорен к трем с половиной годам колонии”, – пишет Эмили Паркер, корреспондент The New York Times.

    „Навальный, российский диссидент XXI века, представляет новый вид угрозы путинскому режиму. Он стал первым активистом в России, использовавшим интернет как эффективное средство политического сопротивления”, – утверждает журналистка.

    „Это относительно недавнее явление, – повествует Эмили Паркер. – Когда я жила в Москве в 2010 году, российский интернет был пространством свободы главным образом потому, что Кремль не воспринимал его всерьез”.

    „И вот появляется Навальный, который понял, что его соотечественники устали от бесполезных уличных демонстраций. Он не призывал людей к восстанию, он просто просил их подавать жалобы онлайн. Он предоставлял детальные инструкции обращений к властям и просил своих сторонников сообщать обо всем, от незаасфальтированных выбоин на дорогах до подозрительных госзаказов? Эти кампании, продолжавшиеся несколько лет, показали отдельным россиянам, что вместе они способны добиться своего”, – поясняет автор статьи.

    „Тем не менее, Кремль не беспокоила деятельность онлайн-активистов до конца 2011 – начала 2012 года, когда десятки тысяч россиян вышли на улицы, протестуя против правительства, что было организовано, главным образом, через социальные сети”, – отмечает Паркер.

    „Оппозиции предстоит тяжелая битва. Навальный доказал, что сила интернета не только „виртуальная”, но у нее есть пределы. Главным препятствием для оппозиции по-прежнему будет апатия общества, которая является лучшей защитой авторитарного режима. Одного интернета недостаточно, чтобы одержать над ним победу”, – говорится в статье.

    „Но это может сделать кое-что другое: разрушающаяся российская экономика”, – полагает Паркер. По ее мнению, экономический кризис может сделать Путина более уязвимым и, в конечном итоге, привести к массовому восстанию. „И, благодаря интернету, у Навального и его сторонников будут средства для того, чтобы воспользоваться революционной ситуацией, если она возникнет”, – пишет автор статьи.

    Источник: The New York Times

    http://inopressa.ru/article/31dec2014/nytimes/putin1

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.