12 maja 1935 r. zmarł Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski



12 maja 1935 r. zmarł Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski
………………………………..
WYROK POŚMIERTNY

Pobladła noc doczesna. Widzę was na przestrzał,
Jak małość wam obłazi czaszkę robaczywą,
Bledną pola bitewne, gdziem z konia obwieszczał
Wolność i dumę waszą, i powiewał grzywą,
Płaski mrok chce mnie urzec, mrok, co obłaskawi
Pioruny przeznaczone, by zło tropić na dnie.
Żołnierze! Widzę trud wasz, pobici i krwawi,
Widzę, kto zdradzi pierwszy, ostatni, kto padnie.
Daję wam, co się we mnie do bólu natęża
l co zostanie potem dla was do zdobycia:
Moje góry ogniste, gdziem błyskał z oręża
I rozcinał nim przyszłość. Góry mego życia.

Siałem wiatry śmiertelne. Jestem czoło burzy.
Lecę na niej, świat niosę i żyję bezdomnie.
Mój mit kurzawę wzbija. Gromem się powtórzy –
Biada, jeżeli pustym! Pustym dźwiękiem – po mnie.

Nie dam wtedy pardonu. Kto odstał, niech ginie.
Jak zbójcę ześlę na was wyrok po wyroku,
Napadnie was złoczyńcą i w ciemne jaskinie
Strąci, przeklnie i zniszczy. Uduście się w mroku.
Jeśli to będzie szatan – będzie sprawiedliwy,
Jeśli anioł – miecz włożę do ręki cheruba.
Konie moje, zarżyjcie! Wysoki i mściwy,
Skazuję was na wielkość. Bez niej zewsząd zguba.

Kazimierz Wierzyński
„Wolność Tragiczna”
(1935)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „12 maja 1935 r. zmarł Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski

  1. zenobiusz pisze:

    Kazimierz Wierzyński

    Piłsudski

    Gdy w pałacu przed sobą staniecie oboje,
    Już ty go nie uwiedziesz, ani go nie skusisz,
    Na wszystkie dziwne gusła i uroki twoje
    Wyzgrzyta ci przez zęby swe uparte: musisz.

    Nie darmo w wypalonych, przydrożnych ogniskach
    Popiołów twoich szukał i śladów pochodu,
    Z gasnących warg, co cichły na pobojowiskach,
    Podsłuchał całą prawdę twego rodowodu.

    Nie skłamiesz mu, nie zełżesz swej plotki papuziej,
    A gdy ci spojrzy w oczy – przeraź się i przyznaj!
    Watykan zamknie okna, odejdą Francuzi,
    Europa się zaśmieje, on szepnie: ojczyzna…

    Wypuść go, niech wyleci, niech płaszczem powieje,
    Niech porazi paradą tysiąca swych szabel!
    Pamiętaj! W twoich dziejach on jeden się dzieje,
    Przepruwa czas i krzyczy spod ziemi, jak kabel.

    Podciąć mi słupy czarnych, bezczelnych szubienic
    I historię wypędzić z kazamat na wiatry,
    Heroiczny mój dramat odrzucił swój wieniec,
    Już pali się! Już w ogniu stanęły teatry!

    Już zerwali się wszyscy z południa, z północy,
    Do nowych stolic radio przebija się w górze!
    Wracajcie emigranci! Przylećcie prorocy
    Z cudzoziemskich cmentarzy błogosławić burzę!

    Bo tu się Bóg na polskim Mazowszu rozpęta,
    Siedmiogrodzkie powietrze przywoła Batory,

    Już dzwonią wszystkie miasta! Rozległy się święta!

    Uciszcie się! Niech z Litwy zaszumią mi bory.

    Lubię

  2. zenobiusz pisze:

    Lubię

  3. zenobiusz pisze:

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.