„NAJCENNIEJSZA AGENTURA JEST NIEZNANA”..Po nitce do kłębka, a odzyskamy wolność


http://linkis.com/wyszkowski.com.pl/4pJzE

Po nitce do kłębka, a odzyskamy wolność (bardzo dla Bula niebezpieczną)

„NAJCENNIEJSZA AGENTURA JEST NIEZNANA”

Z pułkownikiem Wywiadu Wojskowego PRL Mieczysławem Wojciechowskim rozmawiają /…/

BRONISŁAW KOMOROWSKI

Panie pułkowniku, poznał pan prawie wszystkich chyba prezydentów III RP i z pewnością dużo pan o nich wie…

Głos mi drży, zwłaszcza przy tym ostatnim, ponieważ jest to sprawa ciężkiego kalibru…

Może trzeba zacząć o niej mówić?

To trzeba udowodnić. Agentura wpływu jest bardzo trudna do udowodnienia. Mam parę poszlak. Zrobiłem pewne założenie i sprawdzam czy to jest wiarygodne. I jest wiarygodne. Niestety, wszystko się zgadza.

Andrzej Drawicz, działacz opozycji, pisarz, eseista, miłośnik Bułchakowa i pierwszy po 1989 roku szef Radiokomitetu kochał Rosję. Potem okazało się, że jeszcze od lat 50. był zrejestrowanym agentem. Ale może prezydent jest właśnie takim oryginałem wśród Polaków i pała do Rosji szczerą sympatią.

Może tak być. Ale szanowanie własnych interesów nie musi skutkować pomnażaniem wrogów. Żelazna Dama waliła torebką i nikt jej nie nazywał wrogiem wspólnoty europejskiej.  Przyzwyczailiśmy się, że mamy do czynienia albo z pewną uległością i przesadną ostrożnością wobec Rosji albo niechęcią historyczną. Racja stanu i interes państwa wymagają pewnego wypośrodkowania, a tego u Komorowskiego nie zauważam. Jeśli się z jednej strony walczy z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu a z drugiej buduje się krzyż, tyle że prawosławny w Radzyminie pod Warszawą to wszystko razem robi niedobre wrażenie.

Może to teoria spisku, panie pułkowniku? Służby lubią podobne historie…

Nie. W Polsce, nie mówi się i nie bada agentury wpływu, dlatego wiele rzeczy może wydawać się niezrozumiałych. Agentury obcych wywiadów w Polsce są dziś bardzo silne. Są to zarówno agentury etatowe jaki agentury wpływu. Według mnie prezydent Komorowski ulega wpływom agentury rosyjskiej. Proszę zaobserwować i posłuchać: on jeszcze nigdy nie powiedział niczego niesympatycznego na temat Rosjan. On w tym aneksie, który przechwycił… Ten dokument jest właściwie jemu poświęcony, jako współpracownikowi WSI o pseudonimie „Litwin”…

Pan widział aneks?

Nie.

To skąd pan to wie?

Bo wiem. Człowiek czasem wie i nie wie skąd. A to też jest wiedza. Jest źródło i wszystko wiadomo: jakie były przypadki, incydenty i nieszczęścia.

Jeśli to prawda, to jak go zwerbowano?

Nie wiem, czy to Dukaczewski werbował naszego prezydenta czy nie on. W każdym razie bardzo są blisko. Znali się od kiedy Komorowski był wiceministrem a potem ministrem. Do ministerstwa posłał go Mazowiecki i on tam poszedł. Sam, taki nieopierzony, niepewny siebie.

Jaruzelski nie miał nic przeciwko?

Jaruzelski pisze w relacjach pamiętnikarskich, że bardzo wspierał jego kandydaturę na wiceministra. Wielce sugestywny jest wywiad Jaruzelskiego z lipca 1990 roku, kiedy mówi, że to dobry kandydat na wiceministra i tu wskazał na historię jego ojca, który był w II Armii Wojska Polskiego u Świerczewskiego.

U Świerczewskiego?

Tak. Komorowski akcentuje konspiracyjny okres życia swego ojca, ale zdaje się nie pamiętać tego, co było później, kiedy trafił do II Armii. Jaruzelski o tym nie zapomniał i docenił to. Myślał pewnie, że skoro ojciec kandydata na ministra obrony był w II Armii Wojska Polskiego, to jego syn rozumie potrzeby oficerów. I Komorowski tak znalazł się w MON. Od razu go osaczyli. Panie ministrze, panie ministrze… Wokół generałowie, to tamto… A on był goły.

Nie miał pieniędzy?

Nie miał kasy zupełnie.

Kiedy go zwerbowali?

Szybko. Jak wszedł do ministerstwa na wiceministra. Wtedy go… On tam jakieś pieniądze zrobił i ulokował  je w tzw. banku Palucha a tak naprawdę w zwykłej piramidzie finansowej. Potem tłumaczył się, że od rodziny pożyczył te 260 tysięcy „dojczmarek”, ale było inaczej. Pieniądze gdzieś przepadły. No więc chłopcy ruszyli ze służb, bo pewnie był jakiś tam kolega od tego banku i odzyskali je. To jeden z udokumentowanych epizodów, który by wskazywał na to, że Komorowski podłożył się, odkrył miękkie miejsce.

Gen. Marek Dukaczewski miałby go omotać? Kiedyś rozmawialiśmy z nim. Opowiadał istne bajki, tyle że na dużo niższym poziomie niż w słynnej serii „Tygrysy”. 

(śmiech) Mój kolega je pisywał. Oficer, jak to mówią, inteligent garnizonowy…

No właśnie więc to takie bajkopisarstwo. Chcieliśmy się czegoś dowiedzieć a tu nic… Żadnych konkretów.

Konkrety byłyby bardzo obciążające dla niego. Na pewno ma do opowiedzenia wiele rzeczy, ale najciekawszych to nie wyzna pewnie do śmierci. Najciekawsze to byłyby – jakby to powiedzieć – więzy z sąsiadami. Stopień penetracji itd.

Ma żonę dużo młodszą. Odwiedzał ją kiedyś w kancelarii premiera Donalda Tuska. Pracowała tam jako tłumaczka. Pisało o tym kiedyś „Uważam Rze” Lisickego. To ona była na zdjęciach, na których widać jak ją minister Iwiński obłapia. Jeszcze w rządzie Leszka Millera. Potem zatrudnił ją Lech Kaczyński i tłumaczyła w czasie wizyty Georga Busha na Helu. Była główną tłumaczką poza Marią Kaczyńską. Kaczyński wyrzucił ją, bo formalnie weszła w związek z Dukaczewskim, chociaż  nieformalnie była z nim już wcześniej.

Znam to z innego okresu, ale ponad wszelką wątpliwość mogę to powiedzieć autorytatywnie. Jej pierwszy mąż pracował w WSI. Dukaczewski zaczął z nią flirtować, a jej  męża wyekspediował za granicę, by mieć pole manewru. Potem ją wspierał, w cichości jeszcze, u Szmajdzińskiego w gabinecie. Stara historia… No i w końcu ten związek jakoś się wydał.

Kto to jest w ogóle agent wpływu? Tak według definicji?

To nie jest stanowisko. To pudło rezonansowe. To nie musi być ani świadoma robota ani nawet sterowana.

To co decyduje o tym, że tak jest?

Pewien system wartości, który oddziaływuje i czyni podatnym na te, czy inne wpływy.

Doradcy, otoczenie?

Oczywiście też, ale przede wszystkim decydują predyspozycje własne. Sympatie itd. One mogą w określonym kierunku ustawiać człowieka.

A doradcy, jaki mają wpływ?

Ogromny. Począwszy od Nałęcza. Później Mazowiecki, Wujec. Generalnie jest to Unia Wolności. No i Dukaczewski, który wprawdzie nie jest doradcą, ale między nim a prezydentem jest pewna więź, sympatia. Z dawnych czasów, z lat 90. Oni razem funkcjonowali w wojsku.

Jaka to była zależność?

Dukaczewski był wtedy szefem WSI, wpływową, wysoko postawioną osobą i w pewnym sensie chyba wprowadzał Komorowskiego w arkana sztuki w ministerstwie obrony.

Znalazł w nim pojętnego ucznia?

Komorowskiego wysłał do MON Mazowiecki. Komorowski był zupełnie to tego nieprzygotowany. On wtedy był nauczycielem historii w Niepokalanowie, u Ojca Kolbego, w seminarium duchownym. Jakie miał kwalifikacje, by znaleźć się w Ministerstwie Obrony Narodowej a wcześniej zostać dyrektorem departamentu? Chodziło pewnie o nasycenie wojska nowym elementem i dlatego został tam posłany. To było zadanie prawie że karkołomne. Przychodzi nowy, który nie wie nic i dostaje się w zwarte środowisko starych „repów”, którzy są tam od lat i orientują doskonale jak to wszystko działa.

Zaadoptował się jednak doskonale.

On radykalnie zmienił swój stosunek do wojska. Poszedł tam nastroszony i chciał robić porządek a później zaprzyjaźnił się z tym środowiskiem. Zaprzyjaźnił się z Florkiem [gen. Florian Siwicki], szanował go, wyrażał się o nim bardzo dobrze. Służbowo byli w serdecznych stosunkach. Musiało to wszystko zrobić na nim wrażenie. Znał tych ludzi tylko z opowieści i mógł sobie ich wyobrażać z nożami w zębach a tymczasem gdy znalazł się w tym środowisku od razu dał się oswoić. Generałowie, pułkownicy i majorzy okazali się bardzo przyjaźni, kooperatywni, bo zabiegali o względy nowej władzy. Przy czym umieli to robić. Mieli mnóstwo instrumentów, nabitą rękę,  bo z niejednego pieca chleb jedli (śmiech).

Zmielili go?

Użyłbym innego określenia. Pozyskali jego sympatię. Uwierzył w ich przydatność i uczciwość w pewnym sensie. Zobaczył gotowość do lojalnej służby w nowej rzeczywistości. Tak ich rozpoznał i tak ich odebrał.

Naiwność?

Był niedoświadczonym człowiekiem, cokolwiek by o nim sądzić. Nie miał przygotowania do wejścia z twardym uderzeniem w zwarte szeregi tego środowiska. Zresztą to pozostało mu do dziś. Kto jedyny z PO głosował przeciw WSI? Panowie wiecie. Obecny prezydent. Ciekawe, że nawet dzisiaj w środowisku prezydenta jego opinia na temat służb wojskowych jest, według mnie, odosobniona.

Wierzy wciąż w ich lojalność, skuteczność, patriotyzm ?

Tak tą rzecz rozpoznał i tak to ocenia. Tak to odbiera i tak reaguje. A wiecie panowie, że on miał wypadek na polowaniu…

A co się stało?

Człowieka… zastrzelił.

Zastrzelił?

Z tego, co wiem, to tak.

Kiedy to było?

On był na polowaniu wtedy, kiedy już był w resorcie. No i nie chciał tego ujawnić. W tym czasie „zieloni” pomogli mu odzyskać pieniądze od Palucha.

Pan znał Bronisława Komorowskiego?

Nie. Ale wiem o nim to i owo. Jak wiadomo, akta WSI były dostępne towarzyszom radzieckim.

Długo?

Prawie zawsze. Proszę panów, oni mieli wgląd i oni wiedzieli. Przecież mogli przyjść do niego na osobności i powiedzieć… Przecież ostatnio, mówił prezydent o Powstaniu Styczniowym, że była walka wspólnie z Litwinami przeciwko wspólnemu… No, niech panowie dokończą…

Wrogowi?

Nie. Przeciwnikowi. Kiedy Chodorkowskiego sądzili [w Moskwie], to pamiętacie: Merkel warknęła i Tusk warknął a ze prezydent milczy. I któryś z dziennikarzy zapytał o to. Odpowiedział mu Nałęcz: Kto zna życiorys pana prezydenta, wie jakie stanowisko pan prezydent zajmuje. To wszystko. Prezydent również nigdy, nic nie mówił na temat Putina.

/…./ Warszawa, wiosna 2013

xxx

Autorów wywiadu znam osobiście (z pewnością ABW również) i mam do nich pełne zaufanie, ale skoro nie publikują całości (o Donaldzie Tusku i innych rewelacjach) to i ja się powstrzymam.

Ostatnia aktualizacja: sobota, 30 maja 2015 12:42

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

51 odpowiedzi na „„NAJCENNIEJSZA AGENTURA JEST NIEZNANA”..Po nitce do kłębka, a odzyskamy wolność

  1. zenobiusz pisze:

    Lubię

  2. zenobiusz pisze:

    Lubię

  3. zenobiusz pisze:

    Lubię

  4. zenobiusz pisze:

    Lubię

  5. zenobiusz pisze:

    Lubię

  6. zenobiusz pisze:

    Lubię

  7. zenobiusz pisze:

    Lubię

  8. zenobiusz pisze:

    Lubię

  9. zenobiusz pisze:

    On wiedział

    Lubię

  10. zenobiusz pisze:

    Lubię

  11. zenobiusz pisze:

    Lubię

    • zenobiusz pisze:

      http://niezalezna.pl/67785-wojna-coraz-blizej-wielki-rosyjski-transport-broni-na-ukraine-zobacz-wideo
      Zbroja | 07.06.2015 [13:04]
      Rosja jest naszym odwiecznym wrogiem.
      To chyba dla wszystkich jasne.
      Ale twierdzenie, że każdy wojskowy transport,
      to zapowiedź wojny, to gruba przesada.
      Tym bardziej transport tak łatwych do
      likwidacji celów, jak 2S3.
      Rozróba na Ukrainie jest jedynie kosztowną
      dla rosji maskirowką. Maskirowką prawdziwej
      wojny, która toczy się daleko od dziennikarskich
      oczu i kamer na Oceanie Arktycznym, a właściwie
      jego ropo i gazonośnych szelfach.
      Wojny, w której stawką jest ekonomiczne przetrwanie
      rosji. Wojny, którą na razie, na szczęście przegrywa.
      Do wygrania każdej wojny potrzebne są tylko trzy
      rzeczy:
      1. Pieniądze
      2. Pieniądze
      3. Pieniądze
      …. a tych, Rosji, na prowadzenie wojny w Europie
      brakuje.
      Stać ich jedynie na chuligańskie zaczepki w stylu
      ruska opitego żygulowskim piwem i politurą do
      mebli.

      Nie znaczy to jednak, by lekceważyć ich agenturalną
      działalność. Już od wyborów (a właściwie od przygotowań
      do ich kontroli) w nasze szeregi wkradło się kilka
      kretów. Cóż, czy winić za to sprawność kacapów, czy
      przygotowania do pewnego ślubu?…..😉

      Lubię

  12. zenobiusz pisze:

    Lubię

  13. zenobiusz pisze:

    Lubię

  14. zenobiusz pisze:

    Lubię

  15. zenobiusz pisze:

    Lubię

  16. zenobiusz pisze:

    Lubię

  17. zenobiusz pisze:

    Lubię

  18. zenobiusz pisze:

    Lubię

  19. zenobiusz pisze:

    Lubię

  20. zenobiusz pisze:

    Lubię

  21. zenobiusz pisze:

    Lubię

  22. zenobiusz pisze:

    Lubię

  23. zenobiusz pisze:

    Lubię

  24. zenobiusz pisze:

    Lubię

  25. zenobiusz pisze:

    Lubię

  26. zenobiusz pisze:

    Lubię

  27. zenobiusz pisze:

    I wszystko jasne ??

    Lubię

  28. Wizja pisze:

    A nasz rząd robi różowy dym przed wyborami jesiennymi :
    Płaca minimalna w Polsce wzrośnie? Rząd rozważa jej podniesienie……………
    / o CAŁĄ STÓWĘ hi , hi , coby dzieci miały na dwie suche pajdy dziennie zamiast jednej > w skali roku /
    ……..Małgorzata Kidawa-Błońska przyznała, że rząd rozważa podniesienie płacy minimalnej. – Na komitecie stałym przyjęto, że w przyszłym roku płaca minimalna mogłaby wzrosnąć o 100 złotych – powiedziała;
    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/placa-minimalna-w-polsce-wzrosnie-rza
    …….następna z oryginalną urodą gadoidki się wypowiedziała ;

    Lubię

  29. zenobiusz pisze:

    Lubię

  30. zenobiusz pisze:

    Lubię

  31. zenobiusz pisze:

    Lubię

  32. zenobiusz pisze:

    Lubię

  33. zenobiusz pisze:

    Lubię

  34. zenobiusz pisze:

    Lubię

  35. zenobiusz pisze:

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.