Bo kto proch wachał,wiedzę ma nieocenioną.50 % sukcesu w boju to osobisty przykład d-cy.


„Wojownicy” do szkolenia potrzebni od zaraz

Jeszcze na początku lat 90. mieliśmy 16 uczelni wojskowych, w tym 5 akademii i 11 wyższych szkół oficerskich. Prawie każdy rodzaj wojsk oraz służb mundurowych miał wyższą szkołę oficerską swojej specjalności. Zapewniały one kadrę dowódczą niezbędną do funkcjonowania ówczesnej, 300-tysięcznej armii. W ramach szkolnictwa wojskowego funkcjonowało też 21 szkół chorążych i 19 szkół podoficerskich. Zmniejszenie armii spowodowało, że większość szkół oficerskich została zlikwidowana. Dziś mamy zaledwie trzy akademie i dwie szkoły oficerskie.

Niewątpliwie wzrósł poziom dydaktyczny uczelni wojskowych. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, jak prezentowało się szkolnictwo wojskowe jeszcze 20–30 lat temu. Kadra dydaktyczna w większości przypadków miała jedynie stopnie magistrów, tu i ówdzie pojawiał się doktor. Dziś w wyniku reorganizacji szkolnictwa poziom wykształcenia wzrósł, a to dlatego, że kadra ma wykształcenie adekwatne do wymagań stawianych przed nauczycielami akademickimi.

Szkopuł w tym, że – przy wielkim szacunku, jakim darzę nauczycieli wojskowych – większość z nich nie ma doświadczenia bojowego, które powinno się wykorzystać w procesie dydaktycznym przyszłych oficerów i podoficerów. Czy zatem wojskowi decydenci nie powinni umożliwić, by z poszczególnych jednostek oddelegowano doświadczonych żołnierzy mających predyspozycje pedagogiczne do szkolenia przyszłych kadr dowódczych Wojska Polskiego? Uważam, że szkolenie przeprowadzone przez podoficerów czy oficerów z doświadczeniem bojowym wyniesionym z misji będzie skutecznym uzupełnieniem wiedzy przekazywanej w wojskowych wyższych szkołach.

Oddelegowanie na przykład na trzy miesiące doświadczonych żołnierzy z linii sprawi, że będą do dyspozycji słuchaczy w czasie szkolenia na uczelniach. Możliwość uzupełnienia wiedzy wyniesionej z opracowań i periodyków naukowych dotyczących warunków działania polskich żołnierzy w czasie misji w Iraku, Czadzie czy w Afganistanie poprzez możliwość rozmowy z tymi, co tam walczyli, zaowocuje wzrostem wiedzy na temat działania żołnierza w warunkach bojowych. A to ważne, bo współczesne pole walki zmienia się, choć zasady, jak zwyciężać i nie być zwyciężonym, pozostają takie same od wieków.

Szkolnictwo wojskowe nie powinno być tylko teorią uzupełnioną przez symulatory czy szkolne poligony i praktyki w jednostkach wojskowych. Dydaktyka wojskowa, która umie czerpać z doświadczenia praktycznego wyniesionego z pola walki, będzie skuteczniejsza dla przyszłych podoficerów i oficerów Wojska Polskiego.

mjr rez. Tomasz „Burza” Burzyński , były oficer JWK w Lublińcu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Bo kto proch wachał,wiedzę ma nieocenioną.50 % sukcesu w boju to osobisty przykład d-cy.

  1. zenobiusz pisze:

    Lubię

  2. zenobiusz pisze:

    Lubię

  3. zenobiusz pisze:

    Lubię

  4. zenobiusz pisze:

    Lubię

  5. zenobiusz pisze:

    Lubię

  6. zenobiusz pisze:

    Lubię

  7. greczyn pisze:

    dlaczego nie odpowiadasz na emaile ?

    Lubię

  8. zenobiusz pisze:

    Lubię

  9. zenobiusz pisze:

    Lubię

  10. zenobiusz pisze:

    Lubię

  11. zenobiusz pisze:

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s