Przełom w Korei.Chiny biorą Kima na siebie.USA mogą…Putin szykuj się.


Reklamy
Opublikowano Uncategorized | 18 Komentarzy

Mamy pośrednie potwierdzenie stawianej od 24 września na blogu tezy że Kim Jong Un nie żyje.


If Kim Jong-un suddenly dies, don’t ask me about it, says CIA chief

Director Mike Pompeo plays down idea there’s a plot to assassinate North Korean leader, but admits wanting to create ‘a much more vicious agency’

http://www.scmp.com/news/asia/east-asia/article/2116212/if-kim-jong-un-suddenly-dies-dont-ask-me-about-it-says-cia-chief

The US Central Intelligence Agency thinks that North Korea’s Kim Jong-un is a rational actor who is focused on staying in power and “waking up in his own bed” each day.

But if Kim should suddenly not show up for work, there is no point asking US spy chief Mike Pompeo about it.

 

“With respect to … if Kim Jong-un should vanish, given the history of the CIA, I’m just not going to talk about it,” the CIA director said on Thursday, when asked what would happen if Kim suddenly died.

We are going to become a much more vicious agency
MIKE POMPEO, CIA DIRECTOR

“Someone might think there was a coincidence. ‘You know, there was an accident.’ It’s just not fruitful,” he said to laughs from national security officials at a forum held by the Foundation for Defence of Democracies.

The US agency has a dark history of involvement in plots to overthrow or eliminate leaders in countries like Iran, Cuba, Congo, Vietnam and Chile.

North Korea claimed earlier this year that the CIA working with South Korean intelligence had tried to kill Kim, 33, without providing any proof.

“Kim Jong-un’s mission is just to stay in power,” he said.

At the same Pompeo, who became director of the CIA in January, said he was revitalising the agency’s field missions.

“We are going to become a much more vicious agency,” he said.

Pompeo said the US should assume Kim’s government is “on the cusp” of getting a nuclear missile capable of striking US targets and work to prevent it.

He said President Donald Trump is determined to prevent North Korea from making the breakthrough “whether it happens on Tuesday or a month from Tuesday”.

Speaking at the forum, both Pompeo and US national security adviser HR McMaster said Trump would still prefer to use sanctions and diplomacy to force Kim to come to the table to discuss disarmament. But, they said, US military force remains an option.

“They are close enough now in their capabilities that from a US policy perspective we ought to behave as if we are on the cusp of them achieving that objective,” Pompeo said.

Pompeo said US intelligence had kept close tabs on the North Korean programme in the past, but that its missile expertise is now growing too quickly to be sure when it will succeed.

“But when you’re now talking about months our capacity to understand that at a detailed level is in some sense irrelevant,” he said. “The president’s made it very clear. He’s prepared to ensure that Kim Jong-un doesn’t have the capacity to hold America at risk. By military force if necessary.”

This week, North Korea’s deputy UN ambassador declared that Pyongyang would not put its nuclear arsenal nor ballistic missile programme on the table unless Washington drops its “hostile” stance.

Kim’s government has made no secret of its efforts to develop a missile capable of hitting US mainland cities or bases in the Pacific and has conducted several tests.

McMaster told the conference that the government would not be allowed to develop arms that would threaten the US.

“We are not out of time but we are running out of time,” Trump’s top security adviser said.

“The president has been very clear. He’s not going to accept this government threatening the United States with nuclear weapons,” he warned. “There are those that say, ‘accept and deter’. Well, ‘accept and deter’ is unacceptable.”

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Agentura wpływu,czy i jak liczna na Twitterze .


http://www.eioba.pl/a/2n4o/rafal-brzeski-agentura-wplywu

Około 2 i pół tysiąca lat wstecz, legendarny chiński strateg i teoretyk działań wojennych Sun Tzu zalecał w swej Sztuce Wojny werbowanie agentury wewnątrz aparatu państwowego przeciwnika drogą korumpowania „ludzi zajmujących stanowiska we władzach”.1

 

Kilka lat po II wojnie światowej generalny sekretarz Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, Harry Pollitt apelował na wiecu lewicujących studentów uniwersytetu w Cambridge, by nie zapisywali się do partii, ale „pracowali ciężko, uzyskiwali dobre stopnie, dołączali do rządzącej elity i wewnątrz niej służyli naszej, komunistycznej, sprawie”.2

 

Na przełomie XX i XXI wieku dyrektor FBI Louis J. Freeh uważał, że przez całe stulecia armie najeżdżały obce ziemie, by zdobywać nowe terytoria i podporządkowywać sobie ich mieszkańców. „Obecnie przeciwnik ma nieco inny charakter, ale mimo to, jest wyjątkowo niebezpieczny. Jest to bowiem wróg wewnętrzny”.3

 

W dobie galopującego obiegu informacji i coraz bardziej skoncentrowanych mediów, których możliwości techniczne dają nie tylko globalny zasięg, ale także możliwość jednoczesnego oddziaływania na różne grupy językowe, walka o międzynarodową supremację nabiera nowego wymiaru. W konfrontacji „sczepionych w starciu rozumów” decydującego znaczenia nabiera „destrukcyjna umysłowość” oraz„pogarda dla dotychczasowych reguł gry”.4  Naga fizyczna przemoc ustępuje coraz częściej miejsca zafałszowanej informacji i manipulacyjnej perswazji. Michaił Gorbaczow pisał w wydanej w 1987 roku książce Pierestrojka,  że konfrontacja nuklearna nie jest dobrym środkiem osiągnięcia celów Moskwy. Niesie bowiem katastrofalne zniszczenia, a korzyść ze zdobycia radioaktywnych ruin jest raczej wątpliwa.

 

W zasadzie nie ma w tej konstatacji niczego nowego. Sun Tzu oceniał, że szczytem umiejętności wodza jest podporządkowanie sobie wrogiej armii bez walki, a najwyższą kategorią zmagań jest „atakowanie planów przeciwnika”. Paraliżowanie jego zamiarów, zanim nabiorą bardziej skrystalizowanego charakteru i staną się realnym zagrożeniem.5

 

Chcąc jednak likwidować „kiełkujące” niebezpieczeństwo lub rodzącą się wolę oporu, trzeba o nich wiedzieć. Dlatego agentura informująca, co dzieje sie wewnątrz przeciwnego obozu jest tak wartościowa, a już wręcz bezcenna jest agentura wpływu, która umożliwia oddziaływanie na przeciwnika już we wczesnej fazie procesów tworzenia planów i podejmowania decyzji.

 

W procesie podejmowania decyzji w warunkach kryzysowych istotne są bowiem trzy podstawowe elementy:

 

  • wiedza o rzeczywistym potencjale i możliwościach własnego kraju,
  • podobna wiedza o potencjale i możliwościach przeciwnika oraz
  • wiedza o obrazie, jaki przeciwnik wyrobił sobie o naszym kraju.

 

Obraz ten jest czynnikiem niesłychanie istotnym, gdyż stanowi podstawowy punkt odniesienia w podejmowaniu decyzji. Zadaniem agentury wpływu jest kształtowanie tego obrazu, zgodnie nie tyle z rzeczywistością, co z intencjami mocodawcy.

 

Źródło — WikipediaModelowy agent wpływu,to Grima „Smoczy Język” z tolkienowskiej trylogii „Władca Pierścieni”. Doradca króla, który szeptał mu do ucha, „zatruwał myśli, mroził serce, osłabiał ciało, inni zaś widzieli to, lecz nic nie mogli zrobić, bo ten gad opanował” królewską wolę.6

 

Znacznie mniej barwna definicja amerykańska określa agenta wpływu jako osobę wykorzystywaną do dyskretnego urabiania opinii polityków, dziennikarzy i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa.7

 

Inna amerykańska definicja za agenta wpływu uważa osobę, która subtelnie i zręcznie wykorzystuje swoje stanowisko, możliwości, władzę i wiarygodność do promowania interesów obcego mocarstwa w sposób uniemożliwiający zdemaskowanie tego mocarstwa.8

 

Agentura wpływu należy do najskuteczniejszych i najtrudniejszych do wykrycia sposobów informacyjnego oddziaływania na przeciwnika. Agent wpływu postrzegany jest w swoim środowisku i społeczeństwie jako lojalny obywatel, który prywatnie i/bądź publicznie głosi swoje poglądy. Fakt, że są one zbieżne z linią polityczną i zabiegami propagandowymi obcego mocarstwa, oceniany jest zazwyczaj jako zbieg okoliczności nie wart głębszej analizy, natomiast szkody wyrządzone przez agenta wpływu są potencjalnie ogromne, zwłaszcza, jeśli jest on wysokim urzędnikiem państwowym lub uznanym autorytetem.

 

Do zadań agentury wpływu należy sterowanie władzami i opinią publiczną atakowanego kraju, poprzez rozpowszechnianie odpowiednio dobranych informacji, dezinformacji, pojednawczych i/lub alarmistycznych opinii i argumentów, oraz chwytliwych sloganów i słów wytrychów zastępujących wiarygodną ocenę faktów.Agentura wpływu ma sterować opiniami środowiska w którym się obraca. Zadanie to wypełnia posługując się „technikami zarządzania postrzeganiem”, co w mniej politycznie poprawnych słowach można określić,jako atrakcyjnie podane, ordynarne fałszowanie rzeczywistości.

 

Działalność agentury wpływu jest najskuteczniejsza w społecznościach rozchwianych i zdemoralizowanych, gdyż społeczności zwarte, o ustabilizowanym porządku etycznym oraz jasnych i przestrzeganych normach moralnych mają „wbudowany” odruchowy system samoobrony przed wrogim podszeptem. Rozumiał to szef wywiadu wojskowego japońskiej Armii Kwantuńskiej, generał brygady Doihara Kenji, który opracował w latach dwudziestych ubiegłego stulecia plan „rozmiękczenia” i opanowania kolejno Mandżurii, a później północnych Chin. Program „rozmiękczania” zasadzał się na potajemnym tworzeniu moralnej pustyni drogą spisków i zabójstw politycznych oraz korumpowania regionalnych urzędników chińskich. Doihara grał na wszelkich ludzkich słabościach i niezaspokojonych ambicjach, podsuwał narkotyki, organizował domy publiczne dla wpływowych polityków, płacił łapówki. Program okazał się skuteczny. Na początku lat trzydziestych Japończycy bez większych wysiłków opanowali Mandżurię, a kiedy pod koniec dekadyprzywódca chińskich narodowców generał Czang Kai-szek zwołał radę wojenną, to wśród czterech obecnych był jeden agent Doihary!

 

Chiński establishment był tak spenetrowany przez sieć Doihary, że w ciągu pierwszych 6 lat wojny japońsko-chińskiej za współpracę z Japończykami  rozstrzelano więcej wysokich oficerów armii Czang Kai-szeka niż za wszelkie inne przestępstwa razem wzięte. Tylko w 1938 roku rozstrzelano za udowodnionąwspółpracę z Doiharą 8 dowódców dywizji armii narodowej.9

 

Na okres moralnego rozprzężenia i rozbicia tradycyjnych więzi społecznych po I wojnie światowej przypadają też szczególnie intensywne działania sowieckie. Lenin, Bucharin i Dzierżyński twórczo zaadaptowali doświadczenia carskiej Ochrany zapisane w archiwach przejętych przez CzeKa.

 

Pionierem tworzenia sieci agentury wpływu był Piotr Iwanowicz Raczkowski, szef Zagranicznej AgenturyOchrany w Paryżu w latach 1885-1902. Opłacał on sowicie i regularnie francuskich żurnalistów, piszących na zlecenie i umieszczających we francuskich czasopismach pochlebne artykuły o rodzinie carskiej oraz sytuacji wewnętrznej i gospodarczej Rosji. Raczkowski subsydiował też (lub wręcz kupił) specjalistyczne periodyki Revue Russe i Le Courier Franco-Russe poświęcone problematyce stosunków w Europie Środkowo-Wschodniej. Założył również (przez podstawionych agentów wpływu) organizację o nazwie Ligue pour le Salut de la Patrie Russe, która według dzisiejszego nazewnictwa była „niezależną, pozarządową formacją obywatelską”. Jej zadaniem było formowanie we francuskich elitach pozytywnych opinii dla carskiej Rosji.10

 

Zagranicznaja Agientura miała na francuskim rynku prasowym swoistego konkurenta w osobie Artura Raffałowicza, paryskiego przedstawiciela rosyjskiego ministerstwa finansów. Nie szczędził on wysiłków i pieniędzy, żeby francuskie sfery gospodarcze i opiniotwórcze były przekonane o świetnej sytuacji gospodarczej Rosji, gdzie warto inwestować i której opłaca się udzielać kredytu. Na początku XX wieku Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (później komunistycznej) L’Humanité. Kiedy wiosną 1905 roku porażki w wojnie rosyjsko-japońskiej oraz nieudana rewolucja podważyły zaufanie francuskich inwestorów, Raffałowicz wydawał miesięcznie na korumpowanie dziennikarzy ponad 200 tysięcy franków. Doraźnie łapówki nie odwróciły decyzji wstrzymania, w marcu 1905 roku, rokowań w sprawie kolejnej francuskiej pożyczki dla Moskwy, ale na dłuższą metę okazały się skuteczne. Do 1914 roku 25 procent francuskich inwestycji zagranicznych ulokowanych było w Rosji, a tylko 9 procent we francuskich koloniach i terytoriach zamorskich.11

 

Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald12, który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla gromiących Armię Czerwoną wojsk polskich.

 

Głównym jednak narzędziem międzynarodowego oddziaływania bolszewików był utworzony w marcu 1919 roku Komintern, zwany też Trzecią Międzynarodówką. Brytyjski delegat na II zjazd Kominternu określił zadanie tej organizacji jako wpajanie przekonania, że „komunistyczna Rosja jest nie tyle źródłem nauki, co miejscem najświętszym ze świętych, przed którym należy paść na twarz, jak wierny muzułmanin modlący się w Mekkce”.13

 

Komintern posiadał oddziały w różnych krajach, a zadaniem każdego z nich było tworzenie i mobilizowanie lokalnej agentury wywiadowczej i agentury wpływu, przy czym niektóre sieci agenturalne działaly oddzielnie, inne zazębiały się i przenikały.

 

W straszliwym okresie kolektywizacji rolnictwa, „rozkułaczania” i wymuszonego głodu, który pochłonął miliony ofiar, rolę szczególnie haniebnej agentury wpływu odegrali czołowi zachodni intelektualiści, politycy i dziennikarze, którzy „bezwstydnie przyczyniali się do tragedii naiwnie lub z rozmysłem wychwalając ‘wspaniały’ eksperyment sowiecki i przekazując wypaczone, złudne lub fałszywe świadectwa katastrofy”.14

 

Kiedy na Ukrainie i Północnym Kaukazie umierający z głodu nie mieli siły grzebać zmarłych i notowanoliczne przypadki ludożerstwa, wybitne autorytety Zachodu przekonywały opinię publiczną, żenajstraszliwszy głód we współczesnej historii jest wytworem antysowieckiej propagandy. Irlandzki dramaturg i myśliciel George Bernard Shaw zapewniał: „nie widziałem w Rosji ani jednej niedożywionej osoby: młodej lub dorosłej”, francuski polityk, dwukrotny premier, Edouard Herriot kategorycznie zaprzeczał „kłamstwom burżuazyjnej prasy, która twierdziła, że w Związku Sowieckim panuje głód”. Moskiewski korespondent dziennika New York Times Walter Duranty, który za swe reportaże z Rosjiotrzymał w 1932 roku nagrodę Pulitzera, z pozycji świadka wydarzeń przekonywał, że „każde doniesienie o głodzie w Rosji jest przesadą lub złośliwą propagandą”. Brytyjscy piewcy socjalizmu, Beatrice i Sidney Webb strofowali ukraińskich chłopów za „podkradanie ziaren z kłosów”, co w ich opinii było „bezwstydną kradzieżą kolektywnej własności”.15 Pod batutą autorytetów chór apologetów robotniczo-chłopskiej władzy był tak liczny i hałaśliwy, że zagłuszał skutecznie głosy prawdy i  rozsądku, narzucając jedynie słuszną interpretację wydarzeń i politycznie poprawny obraz sytuacji wewnętrznej w Związku Sowieckim.

 

Wirtuozem organizowania sowieckiej agentury wpływu w Europie Zachodniej był Willi Münzenberg, jeden z założycieli Komunistycznej Partii Niemiec i przywódca Młodzieżowej Międzynarodówki Komunistycznej. Zajego przykładem lokalne oddziały Kominternu zakładały liczne agendy, które Münzenberg nazwał cynicznie „klubami niewiniątek”. W latach wojny z Polską i później, miały one oddziaływać na świadomość elit polityczno-kulturalnych poszczególnych krajów. „Musimy…mieć w ręku artystów i profesorów, wykorzystać teatry i kina, by szerzyć za granicą doktrynę, iż Rosja gotowa jest poświęcić wszystko, aby utrzymać pokój na świecie” – zalecał Münzenberg. Natomiast ekspert w prowadzeniu destrukcyjnych akcji propagandowych, członek Komitetu Wykonawczego Kominternu Karl Radek (Karol Sobelsohn) instruował towarzyszy, że działalność inspirowanych przez Komintern organizacji, stowarzyszeń i klubów winna być wymierzona w kraje, „w których nie jesteśmy wystarczająco silni”.16

 

Münzenberg dysponował olbrzymimi sumami, które wykorzystywał do bardziej lub mniej skrytego manipulowania wydawnictwami, redakcjami gazet lub wytwórniami filmowymi, co przysporzyło mu przydomek „czerwonego milionera”, korespondujący znakomicie z jego upodobaniem do komfortowego życia w kapitalistycznym luksusie.

 

Największym osiągnięciem Münzenberga było utworzenie w 1933 roku w Paryżu Światowego Komitetu Pomocy Ofiarom Niemieckiego Faszyzmu. Z pozoru była to niezależna, pozarządowa i ponadpartyjna organizacja filantropijna. Przewodniczącym międzynarodowego zarządu był lord Marley, członek brytyjskiej Izby Lordów, a  prezesem Albert Einstein. W rzeczywistości jednak paryski sekretariat Komitetu zarządzany był „przez czysto komunistyczną klikę, kierowaną przez Münzenberga i nadzorowaną przez Komintern”.17

 

Światowy Komitet Pomocy Ofiarom Niemieckiego Faszyzmu patronował wydanej w 1933 roku Brunatnej księdze hitlerowskiego terroru i spalenia Reichstagu, uważanej obecnie za „najskuteczniejszą publikację propagandową w historii Kominternu”.18 Jej okładkę zmanipulowano bardzo zgrabnie. Albert Einstein ze zdumieniem stwierdził: „moje nazwisko zostało wydrukowane w angielskim i francuskim wydaniu w takim miejscu, że wyglądało, jakbym to ja napisał tę książkę. To nieprawda. Nie napisałem w niej ani słowa”.19Chociaż treść książki była daleka od wiarygodności, a cytowane w niej dokumenty zdemaskowano jako fałszerstwa, to jednak w lewicujących salonach Europy traktowano ją jak „biblię antyfaszystowskiej krucjaty” i szybko przetłumaczono „na ponad 20 języków, od japońskiego po jiddysz”.20

 

Brunatna księga przysporzyła sowieckim służbom wywiadowczym więcej kandydatów do werbunku niż jakakolwiek inna publikacja, nie wykluczając serii 3 artykułów o Fuenfergruppen, czyli  pięcioosobowych grupach konspiracyjnych, w które zorganizowali się ponoć niemieccy komuniści walczący z narodowosocjalistycznymi władzami III Rzeszy. Artykuły te opublikował New Statesman, czołowy tygodnik brytyjskiej lewicy. Ich autorem był Siemion Nikołajewicz Rostowski, nielegał OGPU (następcy CzeKa, a poprzednika NKWD), który pracował w Londynie jako dziennikarz pod fałszywym nazwiskiem Ernsta Henri.

 

Brunatna księga oraz opowieści o Fuenfergruppen rozpalały wyobraźnię młodych ludzi studiujących na najlepszych uniwersytetach brytyjskich. Publikacje takie odpowiadały aktualnej taktyce OGPU, gdzie wykrystalizował się specjalny pion, którego zadaniem było wywieranie wpływu na decyzje innych krajów poprzez zaufane osoby uplasowane na wysokich szczeblach struktur państwowych. W odpowiedniej chwili ludzie ci mieli przechylać szalę na korzyść Kremla. Początkowo próbowano wprowadzać własnych oficerów do politycznego establishmentu innych krajów, plasować ich w strukturach rządowych i pomagać w uzyskaniu awansu. Nie szczędzono nakładów, by zapewnić im odpowiedni status społeczny i pokryć koszty wystawnego życia towarzyskiego. Rezultaty były jednak mizerne. Dopiero na poczatku lat 30-tych ubiegłego stulecia jeden z szefów wywiadu zagranicznego OGPU zaproponował, żeby wprowadzanie własnych oficerów kadrowych do obcego establishmentu zastąpić werbowaniem dzieci lokalnych polityków, urzędników państwowych, wpływowych osobistości, autorytetów akademickich, itp. Dzieciom z elity jest bowiem stosunkowo łatwo otrzymać stanowisko w aparacie państwowym, a ich szybki awans nie wzbudza zbytniego zainteresowania.

 

Rozpoczęta w latach 30-tych, przez wszystkie sowieckie rezydentury na Zachodzie, energiczna kampania werbunkowa młodych ludzi z wpływowych rodzin przyniosła świetne wyniki. Struktury państwowe Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec zostały głęboko spenetrowane przez ludzi, wykształconych na najlepszych uczelniach, których zwabiono do „rewolucyjnego podziemia” mamiąc heroiczną walką z faszyzmem i uczestnictwem w budowie lepszego świata.

 

W Wielkiej Brytanii najbardziej znanym rezultatem kampanii była „piatiorka z Cambridge”, czyli Kim Philby, Guy Burgess, Anthony Blunt, Donald Maclean oraz John Cairncross. Nie byli oni jedynymi, głęboko zakamuflowanymi agentami Kremla. Co jakiś czas historycy demaskują kolejną osobę o znanym nazwisku, a wielu agentów nadal nie jest zidentyfikowanych.

 

Podobnie w Stanach Zjednoczonych. W końcu 1944 roku, dwa miesiące po nominacji na sekretarza stanu, Edward Stettinius wyjechał wraz z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem do Jałty na konferencję Wielkiej Trójki, gdzie miano omawiać przyszły kształt tworzonej Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz układ sił i granic w Europie Środkowej. Stettinius był świetnym businessmanem i zaufanym Roosevelta, ale miał raczej mierne pojęcie o polityce międzynarodowej. Zabrał więc ze sobą,jako doradcę Algera Hissa, uznanego eksperta Departamentu Stanu, który podpowiadał w Jałcie szefowi i prezydentowi jak powinna funcjonować ONZ oraz kto powinien kontrolować powojenną Polskę i co zrobić z Niemcami. Rzecz w tym, że Alger Hiss był agentem sowieckim, co wyszło na jaw po wojnie. W 1950 roku Hiss został skazany na 5 lat więzienia. Skutki jego wpływu na amerykańskich polityków najwyższego szczebla odczuwamy nad Wisłą do dzisiaj.

 

Opierając się na doświadczeniach Światowego Komitetu Pomocy Ofiarom Niemieckiego Faszyzmu, Moskwa natychmiast po kapitulacji III Rzeszy przystąpiła do montowania jeszcze szerzej zakrojonej sieci organizacji sterujących międzynarodową opinią publiczną. Z jej inspiracji już w 1945 roku powstałyŚwiatowa Federacja Związków Zawodowych, Międzynarodowa Demokratyczna Federacja Kobiet orazŚwiatowa Federacja Młodzieży Demokratycznej. W 1946 roku dołączyły do nich: Międzynarodowa Organizacja Dziennikarzy, Międzynarodowa Organizacja Radia i Telewizji, Międzynarodowe Zrzeszenie Demokratycznych Prawników, Międzynarodowy Związek Studentów, Światowa Federacja Pracowników Nauki i Światowa Federacja Związków Nauczycieli. Charakter sponsorowanych przez Moskwę organizacji świadczy o głównych kierunkach działania Kremla:

 

  • opanowanie umysłów niedoświadczonej politycznie, ale łatwo angażującej się emocjonalnie młodzieży – dwie organizacje bezpośrednio plus pośrednio nauczycielska i akademicka,
  • kontrolowanie środków komunikacji społecznej – organizacja dziennikarska, radia i TV oraz pośrednio nauczycielska,
  • zdobycie wpływów i informacji w świecie nauki – organizacje akademicka i nauczycielska,
  • utrzymanie kontroli nad związkami zawodowymi.

 

Wszystkie te organizacje koncentrowały swe działanie na aktualnych lub przyszłych środowiskach opiniotwórczych, których członkowie albo już wchodzili w skład elit narodowych (prawnicy, dziennikarze, naukowcy), albo mieli znaleźć się w nich w przyszłości (studenci).21

 

Operacje oddziaływania na świadomość nabrały takiego impetu, że w latach 1950-tych powołano w ramach Pierwszego Zarządu Głównego KGB (wywiad zagraniczny) specjalny Departament D, który w latach 1960-tych przemianowano na Departament A (od aktiwnyje mieroprijatija – środki aktywne). Środki te nabierały wyraźnie znaczenia, bowiem w latach 1970-tych Departament A podniesiono do rangi Służby A, której etat przewidywał szefa w randze generała KGB. Stopniowo Służba A rozrosła się do pół tuzina departamentów i liczyła około 300 osób personelu. W rozsianych po świecie rezydenturach „środkami aktywnymi” zajmowali się oficerowie pionu wywiadu politycznego (pion PR), którym polecono przeznaczać  co najmniej jedną czwartą czasu na działania obejmujące sterowanie świadomością społeczną. Plany takich operacji każda rezydentura KGB miała obowiązek składać moskiewskiej Centrali każdego roku w grudniu, razem z rocznym sprawozdaniem. Równolegle plan swoich zamierzeń przygotowywała Centrala. Plan Pracy Pierwszego Zarządu Głównego KGB na rok 1984 podkreślał, że głównym celem działań aktywnych będzie Watykan oraz osoba Papieża Jana Pawła II. W ocenie KGB, Watykan uważał, że „polski Kościół umacnia swą pozycję w państwie i starania te mogą być rozszerzone na inne kraje socjalistyczne”, przede wszystkim na Węgry i Jugosławię. Dla przeciwdziałania tej polityce w KGB zaplanowano „szeroko zakrojone środki aktywne”, których celem będzie zdyskredytowanie Jana Pawła II, rozbudzenie niesnasek w Kościele oraz osłabienie autorytetu Papieża.22

 

W oparciu o roczny Plan Pracy Pierwszego Zarządu Głównego KGB przygotowywano wytyczne dla rezydentur. Ogólne wytyczne na rok 1984 zobowiązywały rezydentury do: przeciwdziałania uzyskaniumilitarnej przewagi przez USA i NATO, „pogłębiania niesnasek w łonie NATO”, stymulowania dalszego rozwoju antywojennych i antyrakietowych ruchów na Zachodzie, zachęcania tych ruchów do prowadzenia skoordynowanych i bardziej aktywnych akcji.23

 

Szczegółowa, ściśle tajna, instrukcja nr 733 datowana 19 grudnia 1984 zatytułowana „Praca nad Watykanem”, zobowiązywała rezydentów do „zwiększenia wysiłków” na rzecz „penetracji czołowych ośrodków katolickich na Zachodzie przy wykorzystaniu agentury oraz innych środków operacyjnych”. Celem tych działań, obok uzyskania informacji z wewnątrz Kościołą, było „przeprowadzenie zakrojonych na szeroką skalę działań aktywnych zmierzających do skłonienia czołowych osobistości Kościoła katolickiego do protestowania w obronie pokoju oraz polityki ograniczenia wyścigu zbrojeń”. Innymi słowy mówiąc,celem było zorganizowanie wewnątrz Kościoła opozycji wobec Ojca Świętego. Dla zrealizowania tych planów instrukcja zalecała rezydentom „nasilenie pracy operacyjnej z agenturą w kołach kleru kraju waszego pobytu”.

 

Do instrukcji nr 733 dołączona była, również ściśle tajna, ocena nr 2182/PR, w której podkreślano  „osobiste anty-komunistyczne i anty-sowieckie przekonania” Jana Pawła II, który „na wszelkie sposoby stara się zmienić ustalone dawno stosunki między kościołem a państwem w krajach socjalistycznych”. Dlatego rezydenci powinni wzmóc działania aktywne, które „muszą” obejmować przede wszystkim:

 

– „przekazanie czołowym grupom w Kurii Rzymskiej i osobiście Janowi Pawłowi II sygnału, że próby rozszerzenia sfery działań Kościoła Katolickiego w systemie społecznym i państwowym krajów socjalistycznych są uważane przez te kraje za ingerencję w ich sprawy wewnętrzne”,

 

– „wykorzystanie…wszelkich istniejących niesnasek wewnętrznych na Watykanie, każdego przejawu niezadowolenia wpływowych kardynałów”,

 

– „inspirowanie apeli środowisk katolickich do Jana Pawła II i Kurii Rzymskie, wzywających do czynienia wysiłków na rzecz umocnienia pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, powstrzymania wyścigu zbrojeń, zmniejszenia nakładów na zbrojenia i wykorzystania zaoszczędzonych funduszy na walkę z głodem i ubóstwem”,

 

– „przeciwdziałanie rozszerzaniu kontaktów między Watykanem a Cerkwią Prawosławną…oraz innymi kościołami chrześcijańskimi działającymi w krajach socjalistycznych”,

 

– „przeciwdziałanie powstaniu światowej organizacji młodych katolików”,

 

– „wzmacnianie negatywnych opinii wysokich osobistości katolickich wobec niektórych aspektów polityki zagranicznej Jana Pawła II oraz jego interpretacji katolicyzmu. Przede wszystkim należy wykorzystywać niezadowolenie wśród włoskich członków Kurii Rzymskiej z planowanego przez Papieża wzmocnienia swojej pozycji drogą awansowania Polaków”,

 

– „dyskredytowanie Jana Pawła II, jako protegowanego najbardziej reakcyjnych kół Zachodu”,

 

– „demaskowanie współpracy między przedstawicielami Watykanu i organizacji Kościoła Katolickiego a CIA,i służbami specjalnymi państw NATO”.

 

W zakończeniu instrukcja podkreśla, że dla zrealizowania wymienionych zadań „należy podjąć kroki dla bardziej systematycznego wykorzystania posiadanych już źródeł agenturalnych oraz pozyskania nowych w ośrodkach i organizacjach katolickich, a przede wszystkim w Watykanie”. 24

 

Z biegiem lat manipulowanie świadomością stawało się coraz istotniejszym elementem sowieckiej doktryny wywiadowczej, zwłaszcza w latach 1988-1991, kiedy na Kremlu zaczęto odchodzić od koncepcji osiągnięcia przewagi militarnej na rzecz oddziaływania metodami politycznymi. Tym samym wzrosła rola agentury wpływu. Można założyć, że obecnie sytuacja niewiele się zmieniła, bowiem jak trafnie zauważył Wiktor Szejmow, były oficer KGB, który zbiegł do USA w 1980 roku: „komunizm, to nie tylko ideologia. To także sposób myślenia, który nadal znakomicie funkcjonuje”.25

 

Agenturę wpływu typuje się pod kątem nie tyle możliwości wykradania tajnych dokumentów lub zbierania poufnych informacji, co rozpowszechniania odpowiednio spreparowanych wiadomości i opinii. Proces pozyskiwania agentów jest jednak zbliżony do werbowania agentury wywiadowczej. Agentów wpływu dobiera się spośród ludzi inteligentnych, ambitnych i pozbawionych skrupułów, gotowych za wszelką cenę piąć się po szczeblach kariery. W anglosaskim środowisku służb specjalnych funkcjonuje skrót MICE (myszy). Wywodzi się od słów „money” (pieniądze), „ideology” (ideologia), „compromise” (kompromitacja) oraz „ego”. Cztery najważniejsze czynniki którymi się gra przy werbowaniu agenta.26 Nieco odmienna lista funkcjonowała w pragmatyce sowieckiej. Doświadczony rezydent wywiadu zagranicznego w generalskiej randze, wykładowca moskiewskiej Centralnej Akademii Wojskowej, autor skryptu dla kursów agentury NKWD Aleksander Michajłowicz Orłow, (Lejba Lazarewicz Felbing) wymieniał następujące czynniki:

 

  • – względy ideologiczne,
  • – pieniądze, kariera lub inne motywy korzyści osobistych,
  • – zaangażowanie uczuciowe,
  • – upodobanie do przygód i życia pełnego emocji,
  • – chęć ukrycia popełnionych przestępstw i ucieczka przed odpowiedzialnością,
  • – dewiacje seksualne oraz skłonności uważane powszechnie za naganne.27

 

Wprawdzie Michał (Mejer) Abramowicz Trilissser, szef wywiadu zagranicznego OGPU w latach 1930-tych, głosił, że „szantaż jest szczytową sztuką zdobywania materiału wywiadowczego”28, to jednak z punktu widzenia oficera werbującego i prowadzącego, najlepszym rozwiązaniem jest rozbuchane ego, usilnieszukające uznania i pełne niespełnionych ambicji, wsparte odpowiednim zastrzykiem finansowym. Jeżeli cel werbunkowych zabiegów ma do tego jakieś perwersyjne skłonności lub jakieś grzechy przeszłości do ukrycia, to sukces jest prawie pewny. Według Orłowa dobrym środowiskiem do werbunku jest społeczność homoseksualna. Należą bowiem do niej ludzie wpływowi i jest ona wyjątkowo dyskretna. „Sowieccy oficerowie operacyjni byli zadziwieni stopniem wzajemnego zrozumienia i niekłamanej lojalności wśród homoseksualistów”.29

 

Jeszcze sto lat temu, obok korzyści materialnych, agentów wpływu wabiono nadaniem arystokratycznego tytułu. Służby sowieckie nęciły agentów wpływu wewnątrz „obozu państw budujących socjalizm”  wizją wprowadzenia do internacjonalnej nomenklatury, natomiast obecnie zarówno służby rosyjskie jak i innych państw, obok profitów finansowych, skłaniają do współpracy obietnicą przyznania prestiżowych nagród i wprowadzeniem do „międzynarodowych salonów”. Pragmatyka wskazuje, że podatność na bodźce finansowe nie jest zależna od pozycji werbowanego w hierarchii państwowej lub społecznej. Różna jest zazwyczaj tylko wysokość jurgieltu. W przypadku osób zajmujących prominentną pozycję zawodową lub w hierachii państwowej, gratyfikacją jest najczęściej nie tyle honorarium pieniężne, co wsparcie w spełnieniuambicji politycznych lub aspiracji osobistych.

 

Przykładem politycznego promowania na najwyższym szczeblu bloku sowieckiego było poufne spotkaniena Kremlu sekretarza generalnego KC KPZR Leonida Breżniewa z I sekretarzem KC Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności Erichem Honeckerem oraz sekretarzem generalnym KC KPCz Gustavem Husakiem w dniu 16 maja 1981 roku. Przedstawiając ocenę sytuacji w Polsce, Erich Honecker z uznaniem wymienił I sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR Stanisława Kociołka, który, jego zdaniem, był „uczciwym komunistą oceniający realistycznie sytyację w kraju i wykazującym internacjonalistyczne podejście”. Kilka minut później, Honecker podkreślił, że „towarzysz Kociołek wyraźnie opowiedział się za udziałem bratnich partii” w przygotowywanym zjeździe PZPR. I zaraz potem, Kociołek to …, Kociołek tamto… W końcu już otwarcie Honecker zadał pytanie „kto może przejąć kierownictwo?” I szybko udzielił odpowiedzi: „towarzysz Olszowski, towarzysz Grabski, towarzysz Kociołek, towarzysz Żabiński”.30

 

Operacje z wykorzystaniem agentury wpływu należą do działań strategicznych i zakrojone są na lata, a nawet dziesięciolecia, bowiem kształtowanie zbiorowej świadomości społeczeństw wymaga czasem wymarcia całego pokolenia. Skuteczność agentury wpływu zależy w dużej mierze od jej uplasowania i wiarygodności. Zarówno odpowiednie awansowanie i „przesuwanie” agenta w hierarchii, jak i budowanie jego autorytetu, wymagają czasu. Dlatego też werbownicy najczęściej działają na uniwersytetach, które tradycyjnie są miejsce ścierania się idei i rewolucyjnych koncepcji urządzenia świata. Tym bardziej, że nawet skrajne poglądy głoszone w świecie akademickim stosunkowo łatwo przesączają się do szkół, środowisk naukowych, a nawet do kościołów. Przykładami może być „teologia wyzwolenia” lub wieloletnia działalność publicystyczna anglikańskiego biskupa Southwark dr Mervyna Stockwooda, który pisywał w komunistycznym dzienniku Morning Star, a w książce The Cross and the Sickle (Krzyż i Sierp) zalecał wywłaszczenie ziemian, potępiał prywatną własność środków produkcji oraz zgadzał się z Leninem, że wcześniej, czy później wszystkie narody będą budować socjalizm.31

 

W Wielkiej Brytanii nie był on odosobniony. Kingsley Martin od 1930 do 1960 roku był redaktorem naczelnym New Statesman i nie zezwolił na publikację ani jednego artykułu krytykującego politykę Stalina.32 Długoletni redaktor naczelny Tribune, wpływowego pisma brytyjskiej lewicy, Michael Foot brałwcale spore sumy w gotówce od oficerów operacyjnych KGB. Zdemaskowany zapewniał, że na Tribunebrałby pieniądze nawet od diabła. Foot, który na początku lat 1980-tych był liderem Partii Pracy, typowany był w Moskwie na premiera Brytyjskiej Republiki Ludowej po planowanym obaleniu monarchii.

 

W drugiej połowie ubiegłego stulecia, najistotniejszym agentem wpływu Moskwy „na kierunku” amerykańskim był bez wątpienia Philip Agee. Rozgoryczony usunięciem z CIA za pijaństwo i przekręty finansowe, Agee nawiązał w 1973 roku kontakt z rezydenturą KGB w Meksyku. Zaoferował takie mnóstwo informacji o CIA, że lokalny rezydent uznał go za prowokatora i wyrzucił za drzwi. Agee poszedł więc do kubańskiej Dirección General de Inteligencia, gdzie przyjęto go przychylnie. Uzyskanymi informacjami Kubańczycy podzielili się z KGB i były one tak cenne, że ówczesny naczelnik Zarządu Kontrwywiadu z wywiadu zagranicznego KGB, Oleg Kaługin wspominał: „kiedy siedząc w moim moskiewskim biurze, czytałem otrzymane raporty o wydłużającej się z dnia na dzień liście przekazywanych rewelacji, kląłem w żywy kamień oficerów, którzy odrzucili taki skarb”.33

 

Philip Agee był rzeczyście propagandowym skarbem. W styczniu 1975 roku opublikował wspomnienia zatytułowane Inside the Company: CIA Diary, w których zdemaskował około 250 oficerów kadrowych i agentów Agencji oraz oświadczył, że „CIA i popierane przez nią instytucje zniszczyły życie lub spowodowały śmierć milionów ludzi na świecie”. Agee nie krył, że pisał swe wspomnienia korzystając z pomocy kubańskiej DGI, a podczas pracy kontaktował się z KGB. Napisana w Londynie książka stała się bestsellerem, a tygodnik Economist zalecał, że „trzeba ją przeczytać”. Ku radości Moskwy władze brytyjskie postanowiły autora wydalić, co za dyskretnymi podszeptami KGB przekształcono w prawdziwy festiwal petycji, demonstracji i wieców protestacyjnych brytyjskiej lewicy. Równolegle KGB zorganizowało kampanię poparcia dla Philipa Agee we Włoszech oraz we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Holandii, Finlandii, Norwegii i w Meksyku.

 

W 1978 roku Agee zaczął wydawać we współpracy z DGI i KGB periodyczny Covert Action Information Bulletin, którego celem – jak pisał – było demaskowanie operacji i personelu CIA. Pierwszy numer rozkolportowano w trakcie XI Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Hawanie latem 1978 roku. Równolegle Agee zaprezentował sygnalne egzemplarze swej nowej książki Dirty Work: The CIA in Western Europe, w której ujawnił nazwiska i życiorysy około 700 pracowników CIA. Agee zdemaskował w sumie blisko 2 tysiące kadrowych pracowników CIA, co, jak ubolewała komisja do spraw wywiadu Senatu USA, wpłynęło negatywnie na nastroje ludności obcych krajów.

 

Na początku lat 1980-tych rewelacje Philipa Agee spowszedniały i przestał być pupilkiem salonóweuropejskiej lewicy. Nieco później, zapomniano o nim również w Ameryce Łacińskiej, gdzie przez pewien czas był bożyszczem lewicującej młodzieży.34

 

We Francji znaczącym sowieckim agentem wpływu był Pierre-Charles Pathé, z rodziny wydawców słynnych kronik filmowych. Zwerbowano go w 1959 roku i otrzymał pseudonim Pieczerin zmieniony potem naMason. W 1961 roku Pathé założył agencję prasową Centre d’Information Scientifique, Economique et Politique. Do 1967 roku KGB płaciło mu 6.000 franków miesięcznie, żeby publikował sprzedawany w prenumeracie biuletyn, który rozsyłany był również darmo osobom wpływowym w środowiskach politycznych, gospodarczych i medialnych. W biuletynie tym Pathé w subtelny sposób prezentował polityczną linię Kremla zgodnie z otrzymanymi wytycznymi. W 1976 roku, z finansową pomocą KGB, Pathé zaczął wydawać dwutygodnik Synthesis poświęcony stosunkom zagranicznym oraz problemom wojskowym, naukowym i gospodarczym. Liczący 8 stron biuletyn zawierał zwykle od 3 do 5 artykułów i analiz. Rozprowadzany był w prenumeracie. W okresie szczytowej popularności miał około 500 prenumeratorów, w tym 139 senatorów, 299 deputowanych, 41 dziennikarzy, 14 ambasadorów oraz zaledwie 7 osób prywatnych. Za pośrednictwem Pathé i Synthesis inspirowane przez KGB treści docierały do 70 procent składu francuskiej Izby Deputowanych oraz 47 procent składu Senatu. Do tego trzeba doliczyć działalność agenta wpływu w paryskich salonach politycznych, których drzwi były zawsze otwarte dla syna pioniera francuskiej kinematografii i krewnego ministrów oraz prezesa koncernu samochodowego Renault.35 Nic dziwnego, że Pathé pobrał w sumie od KGB prawie milion franków. Aresztowano go na gorącym uczynku odbierania honorarium i wytycznych od oficera operacyjnego paryskiej rezydentury Igora Sacharowskiego. Śledzony przez francuski kontrwywiad DST w zupełnie innej sprawie, Sacharowski doprowadził niechcący „ogon” do Pathé i 5 lipca 1979 roku stacja nasłuchowa paryskiej rezydentury KGB odebrała na częstotliwości uzywanej przez DST komunikat: „Wszyscy aktorzy są już na scenie. Zaczynamy przedstawienie”. Chwilę później Sacharowski i Pathé mieli kajdanki na rękach.36

 

W archiwum KGB jest też teczka wpływowego dziennikarza o pseudonimie André, który miał dostęp dofrancuskiego prezydenta, premiera i ministra spraw zagranicznych. Paryska rezydentura meldowała, że przy jego pomocy podsuwa czołowym politykom francuskim „tendencyjne informacje” obliczone na skłócenie Francji ze Stanami Zjednoczonymi. Długoletnim agentem sowieckich wpływów we Francji był dziennikarz obdarzony przez KGB pseudonimem Brok. Zwerbowany w 1946 roku, służył Moskwie tak długo, że miał aż 10 oficerów prowadzących. W połowie lat 1970-tych pobierał od KGB 100.000 franków rocznie.37

Bardzo wysoko postawionym, chociaż nietypowym, agentem wpływu w Republice Federalnej Niemiec był Günther Guillaume. Nietypowym, bowiem był oficerem kadrowym wschodnioniemieckiego wywiaduHauptverwaltung Aufklärung. Wysoko postawionym, gdyż był zaufanym sekretarzem, prawą ręką kanclerza Willy Brandta. Pracował „dwukierunkowo”. W jedną stronę dostarczał HVA i za jej pośrednictwem KGB, tajne dokumenty z sekretariatu kanclerza, w drugą inspirował go zgodnie z wytycznymi Wschodniego Berlina i Moskwy.

 

Podobną rolę spełniał w Norwegii aresztowany w 1984 roku Arne Treholt, wpływowy polityk Partii Pracy i rzecznik prasowy ministerstwa spraw zagranicznych. Zwerbowano go w latach 1960-tych i cierpliwie czekano aż zajdzie odpowiednio wysoko. Treholt dyskretnie wspierał ludzi głoszących prosowieckie poglądy. Zwłaszcza w debacie nad zgłoszoną przez Moskwę propozycją utworzenia w Skandynawii strefy wolnej od broni jądrowej.38

 

Agentem Służby A w Danii był m.in. fotograf Jacob Holdt specjalizujący się w negatywnym prezentowaniu Stanów Zjednoczonych. Jego album American Pictures zawierający setki zdjęć zrobionych w slumsach zwrócił uwagę Moskwy. Holdt został zwerbowany przez Nikołaja Gribina z rezydentury w Kopenhadze, a jego album był skrycie promowany przez KGB w całej Europie.39 Operację z albumem duńskiego fotografa uznano w KGB za sukces wart specjalnej informacji dla Politbiura KC KPZR.40

 

Innym bardzo skutecznym agentem wpływu działającym w Danii był Jorgen Dragsdahl, komentator uważany za autorytet w sprawach bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej. Pisywał na łamachInformation, dziennika o małym nakładzie, ale dużych wpływach w duńskiej elicie władzy. Zwerbował go w połowie lat 1970-tych Stanisław Czebotok z rezydentury w Kopenhadze. W zamian za honoraria KGB duński dziennikarz ubierał w słowa i argumenty otrzymane od Czebotoka tezy zgodne z aktualnymiinteresami politycznymi Moskwy. Oleg Gordiewski oceniał, że Dragsdahl był „niezwykle skuteczny” bowiem „miał talent i pisał dobrze”, a poza tym dysponował dużą wiedzą. „Prezentował czytelnikom tezy KGB w bardzo przemyślny sposób. Jego artykuły to nie były prymitywne propagandowe bzdury…czytelnicy nie byli w stanie wykryć skąd wziął koncepcje, które wbiło mu w głowę KGB.” 41

 

Jorgen Dragsdahl pisywał przy tym w Information bardzo przychylnie o „starym przyjacielu”, którym był Jacob Holdt, natomiast Holdt w wywiadzie dla innego dziennika Ekstra Bladet, zapewniał, że „Dragsdahl uczynił mnie sławnym”.42

 

W Japonii agentami sowieckich wpływów byli redaktor naczelny konserwatywnej gazety Sankei Shinbunoraz kilku czołowych polityków japońskiej Partii Socjalistycznej. Zdemaskował ich major KGB Stanisław Lewczenko z tokijskiej rezydentury, który „wybrał wolność” w 1979 roku.

 

Ocena skuteczności agentury wpływu jest bardzo trudna. Zdaniem Olega Gordijewskiego, rezydentury KGB miały skłonność do przypisywania swojej inspiracji niemal każdego głosu krytycznego wobec USA opublikowanego w zachodnioeuropejskich mediach. Oceniając działania agentury wpływu podczas naradywyższych oficerów KGB w lutym 1984 roku, ówczesny szef Pierwszego Zarządu Głównego KGB, Władimir Kriuczkow ograniczył się ostrożnie do stwierdzenia, że „wykonano znaczną pracę” przeciwko „militarystycznym planom administracji amerykańskiej”.43 Wyższe noty przyznali działaniom sowieckimzachodni politycy. Sponsorowaną przez KGB kampanię pacyfistyczną wymierzoną w USA i NATO,prezydent Francji Francois Mitterand skwitował smutnym stwierdzeniem „pociski są na Wschodzie, ale protesty pokojowe na Zachodzie”.44

 

Udana kampania była jednak łabędzim śpiewem Służby A. Pod koniec lat 1980-tych zachodnie służby i media coraz skuteczniej demaskowały sowieckie manipulacje, a powołane z inspiracji Moskwy organizacje międzynarodowe szybko traciły swą wiarygodność. W 1989 roku Światowa Rada Pokoju została zmuszona do przyznania, że 90 procent jej budżetu pochodzi z sowieckich subwencji. Rok później Władimir Kriuczkow, który  w 1988 roku awansował na przewodniczącego KGB, bezradnie przyznał w rozkazie nr 107/OV, że na Zachodzie rezydentury „mają bardzo ograniczony dostęp do środków masowego przekazu”.45

 

Wykrycie agentury wpływu jest równie trudne, co ocena jej skuteczności. Agenci wpływu należą do osób o najściślej strzeżonej tożsamości w ewidencji służby.46 Są bowiem najczęściej postaciami publicznymi, a ichskuteczność opiera się na totalnym utajnieniu. Raz zdemaskowany agent wpływu nieodwracalnie traci swą przydatność.

 

Agenci wpływu, zwłaszcza uplasowani wysoko w hierarchii politycznej, prowadzeni są najczęściej werbalnie, drogą ustnych sugestii, bez zostawiania śladów w dokumentacji służby. Często w prowadzonej przez służbę ewidencji agentury jeden kryptonim obejmuje całą grupę lub organizację złożoną z wielu osób, których tożsamość nie jest wymieniana. Zdarza się, że anonimowi agenci wpływu ukrywani są zbiorowo pod kryptonimem konkretnej operacji i uaktywniani incydentalnie w momentach ważnych rozstrzygnięć politycznych.47 Zabiegi te sprawiają, że agentura wpływu dekonspirowana jest najczęściej przez oficerówwywiadu, którzy przeszli na drugą stronę. W rosyjskich służbach mówiono, że każdy wielki sukces wywiadowczy prowadzi do klęski.48 Im agent jest lepszy, tym bardziej narażony jest na ryzyko. Nie tylko ze strony kontrwywiadu kraju, w którym działa, ale również z uwagi na fakt, że jego wysokie notowania w Centrali zwracają uwagę lokalnych oficerów wywiadu, a zatem rośnie niebezpieczeństwo zdekonspirowania przez uciekiniera, który przejdzie na drugą stronę i wykorzysta posiadane informacje, jako swoisty „bon obiadowy”.

 

Wysoki stopień utajnienia tożsamości agentów wpływu sprawia, że udowodnienie im przed sądem działania na rzecz obcego państwa jest praktycznie niemożliwe. Podstawą demokracji jest bowiem prawo do głoszenia własnych poglądów. Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i prawie nie sposób przyłapaćgo na „gorącym uczynku”. Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji, zadań lub wynagrodzenia. Nie odwiedza skrzynek kontaktowych, nie zostawia nigdzie mikrofilmów lub innych materiałów wywiadowczych. Agent wpływu wyjeżdża oficjalnie na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach, rozpowszechnia w „politycznych salonach”, albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego. Dlatego też jedynym skazanym agentem wpływu pozostaje Pierre-Charles Pathé. Inni, przykładowo Günther Guillaume lub Arne Treholt stanęli przed sądem, ponieważ prowadzili równolegle „standardową” działalność wywiadowczą.

 

Ponadto, agent wpływu najczęściej działa pośrednio (to nie on podejmuje decyzje, lecz polityk, któremu on doradza!). Dlatego jest trudny do zdemaskowania i zneutralizowania, natomiast jego mocodawcomstosunkowo łatwo jest zorganizować jego obronę drogą petycji, interpelacji parlamentarnych, demonstracji poparcia ze strony znanych postaci lub medialnej akcji pod hasłem obrony uznanego autorytetu przed dyskryminacją, wpisując ją przy tym w generalną kampanię obywatelskiego sprzeciwu wobec panoszącego się „izmu”. Rodzaj tego „izmu” nie jest istotny, ważne jest, żeby ten „izm” źle się odbiorcom mediów kojarzył. A jeśli medialna wrzawa nie przynosi spodziewanych rezultatów, można zorganizować manifestację protestacyjną, której umiejętnie zainspirowani uczestnicy będą ochoczo wywrzaskiwać hasłapodsunięte przez inną siatkę agentury wpływów. Liczba i struktura kombinacji w gruncie rzeczy zależy od stopnia naiwności społeczności sterowanej przez służbę i jej agentury.

 

Są jednak granice władzy służb wywiadowczych nad świadomością sterowanych. W skali państwa obrona świadomości obywateli przed destrukcyjnymi działaniami zewnętrznymi należy do obowiązków kontrwywiadu. Problem w tym, że służby kontrwywiadu są nadal konceptualnie nastawione na zwalczanie tradycyjnego wywiadu, a nie na neutralizację wrogiego sterowania opinią publiczną własnego kraju.Dodatkowym utrudnieniem jest konieczność poruszania się po delikatnym gruncie. Zignorowanie agentury wpływu, zachęca do dalszych działań. Zbyt gwałtowna reakcja, naraża na zarzut skłonności do zamordyzmu i tłumienia swobody wypowiedzi.

 

Najskuteczniejszą obroną państwa przed działaniami agentury wpływu jest cierpliwe demaskowanie każdej wykrytej manipulacji i zapewnienie obywatelom stałego dostępu do rzetelnych informacji.49  Sterowanie świadomością całych grup społecznych przy użyciu agentury wpływu wymaga czasu, co można wykorzystać dla przeciwdziałania. Odpowiedzią na sterowanie, winna być „gra w otwarte karty”, czyli maksimum prawdy podanej w sposób wyważony, bez rzucania oskarżeń lub przypinania etykiet.

 

Najskuteczniejszą obroną obywateli przed działaniami agentury wpływu jest zdanie sobie sprawy z faktu, że jest się obiektem manipulacji, podmiotem zewnętrznego sterowania. Kiedy naród zbliża się do niebezpiecznego punktu, z którego może już nie być odwrotu „problemem jest nie tyle ekstremistyczna mniejszość, co apatyczna większość, która zezwala by nią manewrowano, prano jej mózgi i wtłaczano ją w przekonanie, że nie ma wyjścia.”50

 

Brak wiary obywateli w świadomie destrukcyjne działanie agentury wpływu wynika przede wszystkim z braku wiedzy o manipulacyjnych operacjach służb specjalnych. Podstęp, pozoracja i kamuflaż kojarzą sięnajczęściej z militarnymi działaniami taktycznymi, a nie strategią polityczną. Z kolorami i deseniem polowego munduru, a nie z obliczonymi na wiele lat operacjami, których celem jest skłonienie przeciwnika do działania wbrew swoim interesom i własnoręcznego demontażu swoich struktur państwowych.Przerwanie procesu powolnego wymóżdżania i przyzwolenia na sterowanie sobą jest warunkiem koniecznym do przywrócenia wiary w siebie i powrót do własnej tożsamości.

Opublikowano Uncategorized | 6 Komentarzy

Dziękujmy Bogu za wilgotne lato 2017 w Polsce.


Opublikowany 16 paź 2017

Szybki rozprzestrzenianie sezonu pożarnego w 2017 r. Jest w toku w Stanach Zjednoczonych z ogromną liczbą odcinków gruntów, które teraz były tylko w Gruzji i na Florydzie. Nowe badania wykorzystujące informacje zebrane podczas krucjatów programu NASA Airborne Science Program wskazują, jak dym z płomienia na całym świecie może znacznie bardziej niż wcześniej sądził, wpływając na środowisko i atmosferę.

Badanie odkryło, że ciemne cząstki węgla wyrzucane do powietrza z kopiowania drzew i innych naturalnych problemów są znacznie bardziej prawdopodobne, niż wcześniej przypuszczano, aby przejść na wyższe poziomy powietrza, gdzie mogą mieszać się z promieniami słońca – tu i tam chłodzić powietrza iw różnych okolicznościach ocieplenia.

Opublikowano Uncategorized | 5 Komentarzy

Skończył się wiek szatana.


Stulecie Cudu Słońca. Skończył się wiek szatana?

Kiedy szatan, niepomny na słowa Zbawiciela, iż bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła, zażądał całego wieku dla siebie, aby mógł w nim robić, co mu się żywnie podoba ku zniszczeniu Chrystusowej Owczarni, Pan oddał mu dwudzieste stulecie. I oto ów czas minął – czekamy na rozkaz z nieba, by zacząć przywracać normalność.

http://www.pch24.pl/stulecie-cudu-slonca–skonczyl-sie-wiek-szatana-,55341,i.html#.WeHdyoo8BZp.twitter

Katolik nie ma obowiązku wierzyć w objawienia prywatne. Całe życie może przeżyć wątpiąc w ich treść i dostąpić zbawienia, o ile tylko w pozostałych aspektach myśli, mowy i uczynku pozostanie wierny Bogu i Kościołowi. Fundament jego wiary i postępowania stanowić ma Objawienie Chrystusowe, w którym – jak zapewnia Katechizm Kościoła Katolickiego – Bóg „powiedział wszystko i nie będzie już innego Słowa oprócz Niego. Obok wielu innych doskonale to wyraża święty Jan od Krzyża (…): Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby Go jeszcze o coś pytać lub prosić o jakąś wizję czy objawienie, nie tylko postępowałby nieroztropnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa bądź szukając poza Nim innej rzeczy albo nowości” (KKK 65). Krótko mówiąc: objawienia prywatne „nie należą do depozytu wiary” (KKK 67).

 

Niemniej jednak objawienia takie po coś zostają nam dane – a część z nich Kościół nawet uznaje i potwierdza swym nauczycielskim autorytetem. O ile bowiem – jeszcze raz przywołując katechizmowe nauczanie – „ich rolą nie jest ulepszanie czy uzupełnianie ostatecznego Objawienia Chrystusa”, o tyle mają dostarczać wiernym pomocy „w pełniejszym przeżywaniu go w danej epoce historycznej. Zmysł wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła” (KKK 67).

 

Katolik zatem nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienie, jakiego rodzaj stanowiło z pewnością mistyczne przeżycie, którego doświadczył Ojciec Święty Leon XIII, kiedy dane mu było w swoisty sposób „podsłuchać” rozmowę naszego Pana z księciem ciemności, jednakowoż poznanie go i głęboki namysł nad jego treścią z pewnością mu nie zaszkodzą, wręcz przeciwnie: z całą pewnością pomogą mu szerszej otworzyć oczy, umysł i duszę na znaki czasu wprost kłębiące się na przestrzeni ostatnich dekad z niespotykaną we wcześniejszych stuleciach intensywnością.

 

Przypomnijmy: 13 października 1884 roku do świadomości papieża Leona XIII, zatopionego w modlitwie dziękczynnej po odprawionej właśnie Mszy Świętej, dotarła niespodziewanie przedziwna wymiana zdań, w której szatan domagał się całego stulecia do swej wyłącznej dyspozycji, a Pan nasz niezbadanym wyrokiem swej doskonałej mądrości się na to zgodził.

 

– Mogę zniszczyć Twój Kościół!

– Możesz? Uczyń to więc.

– Potrzeba mi do tego więcej czasu i władzy!

– Ile czasu? Ile władzy?

– Od siedemdziesięciu pięciu do stu lat i większej władzy nad tymi, którzy mi służą.

– Będziesz miał czas i władzę. Które stulecie wybierasz?

– To nadchodzące!

– Dobrze. Rób z nim, co zechcesz.

 

Repertuar jak z Boscha

Katolik nie ma obowiązku wierzyć, że dwudziesty wiek był stuleciem szatana. Gdyby jednak zechciał temu zaprzeczyć, niewdzięczne zadanie weźmie na swe barki. Któryż bowiem wiek, jeśli nie ten właśnie, charakteryzował się tak wielką liczbą szatańskich manifestacji? W którym, jeśli nie w tym, świat doznał takiej obfitości szatańskich działań? Doprawdy nie trzeba być wybitnym znawcą historii, aby to wyraźnie dostrzec w jej dwudziestowiecznej odsłonie.

 

Czyż nie wtedy właśnie wybuchły dwie wojny, które swą zaciekłością przewyższyły wszystkie konflikty w całej militarnej historii ludzkości? I skąd jeśli nie z piekielnego centrum dowodzenia przyszedł rozkaz o ich wszczęciu?

 

Czyż nie wtedy życie ludzkie staniało do równowartości pistoletowej kuli, kilku gramów gazu i pięciu kłosów zboża? I kto dokonał takiej wyceny, jeśli nie szatański buchalter?

 

Czyż nie w dwudziestym wieku nastało niewolnictwo, którego skala po wielekroć przebiła wszystko, co był w stanie dać z siebie cały, w pełni wszak niewolniczy antyk? I któż zaprojektował ów system, jeśli nie diabelski socjoinżynier?

 

Czyż nie ten sam wiek kazał palić ludźmi w piecach lub zamrażać ich w ciekłym azocie? I z czyjej to inspiracji?

 

Ale czy w ogóle można się temu dziwić, skoro ideologię, która w całości uformowała wiek dwudziesty – wywierając przemożny wpływ nie tylko na swych wiernych akolitów i duchowych krewniaków, ale również na swych zapiekłych wrogów – stworzył zdeklarowany satanista?

 

A czyż nie z szatańskiej pychy wyniknęło nieznane wcześniejszym stuleciom przekonanie, że demokracja pozwala poddać pod ludzki osąd Prawo Boże, a człowiek większością głosów może decydować o dobru i złu?

 

Dla czyjegoż – jeśli nie Bezebuba: władcy much i kupy łajna – zadowolenia świat z głową pogrążył się w szambie, plugastwo i dewiację czyniąc normą a czystość i normalność – aberracją?

 

Któryż wiek, jeśli nie dwudziesty – nader słusznie zwanych czasem umasowienia i uprzemysłowienia – umasowił i uprzemysłowił przede wszystkim grzech? Czy można o tym wątpić znając skalę „przerobu” aborcyjno-eutanazyjnych fabryk śmierci i obserwując kulturę masową, która od półwiecza będąc polem swoistej licytacji, kto w bardziej spektakularny sposób złamie więcej przykazań Dekalogu, w ciągu ostatniej dekady stała się tubą i ołtarzem jawnego satanizmu?

 

A na dodatek do tego wszystkiego „przez jakąś szczelinę, wdarł się do Kościoła Bożego swąd szatana” (Paweł VI) i „Antychryst jest wśród nas” (Jan Paweł II). Cóż dobitniej niż głos Namiestników Chrystusowych ma upewnić współczesnego katolika o iście diabelskim charakterze wieku, w którym przyszło mu żyć?

 

Mefisto w leninowskiej kurtce

Dwudzieste stulecie, którego zażądał szatan, nie zaczęło się 1 stycznia 1901 roku – chronologia historycznych epok rzadko wszak idzie w parze z kalendarzową arytmetyką – lata 1901–1913 w pełni jeszcze należały do starego świata, tradycyjnego ładu i dawnego obyczaju. Głównie co prawda fasadowo – sławetna belle epoque nie bez przyczyny zasłużyła na nazwę wieku pozłacanego. Wystarczyło odrobinę poskrobać, by wkrótce spod zaskakująco niekiedy cienkiej warstwy pozłoty – najwyższej próby estetyki, wyrafinowanej elegancji, nienagannych manier – wyjrzał ordynarny brud grzechu. Wiek poprzedni, dziewiętnasty od narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa – czas powszechnej rewolucyjnej konspiracji – bezbłędnie wykonał swe zadanie skutecznie podminowując nieźle już popękany acz wciąż jeszcze mocno trzymający się w posadach gmach cywilizacji ufundowanej na Ewangelii. Trzeba było tylko podpalić lont…

 

Kiedy więc faktycznie rozpoczął się szatański wiek? Historycy zgodnym chórem jako początek dwudziestego stulecia ogłaszają wybuch pierwszej wojny światowej (acz słyszy się również inne symboliczne daty, jak choćby zatonięcie „Titanica” w połowie kwietnia 1912 roku czy podpisanie przez prezydenta Woodrowa Wilsona u schyłku grudnia roku następnego Ustawy o Rezerwie Federalnej). Wszystkie te wydarzenia jednak gasną przy październiku roku 1917, kiedy to świat ostatecznie wkroczył na drogę rewolucji, która nie do poznania i nieodwracalnie przenicuje świat.

 

Katolika dodatkowo upewniają co do takiego właśnie początku czasu szczególnie wybranego przez szatana objawienia fatimskie, z którymi nasza Pani jako najtroskliwsza Matka (a jednocześnie jako Ta, która z Bożego rozkazu ma zmiażdżyć głowę węża) pospieszyła na ratunek swym umiłowanym dzieciom, by je zawczasu ostrzec i ofiarować im niezawodny program ocalenia.

 

Katolik nie ma obowiązku wierzyć w orędzie fatimskie, jednakowoż odwieczna praktyka –najtrafniej spuentowana przez G. K. Chestertona – udowadnia, iż kto nie wierzy w dzieła Boże, ten uwierzy w byle co, na przykład w opinię, jakoby dwudziesty wiek był najkrótszym stuleciem, gdyż zakończył się w roku 1989 wraz z upadkiem muru berlińskiego. To jednak lewacka legenda, podobnie jak bajanie amerykańskiego politologa z japońskim nazwiskiem o końcu historii datowanym również na rok 1989. Życie bowiem ponad wszelką wątpliwość wykazało, iż historia wciąż ma się dobrze, a po owym roku wręcz nabrała dodatkowego wigoru, zwłaszcza w szatańskim wydaniu, atakując obszary, których nawet komunizm nie śmiał dotykać. Spójrzmy tylko na nasz kraj – jak wyraźnie po roku 1989 nasilił się i przyspieszył proces demoralizacji Polaków.

 

Pokuta i ostateczny triumf

Katolik nie ma obowiązku dostrzegać żadnych powiązań między wizją Leona XIII i objawieniami w Fatimie, ani też podejmować refleksji nad faktem, iż oba wydarzenia przedziwnie łączy data 13 października a oddziela okres trzydziestu trzech lat, czyli czas ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Może to uznać za najczystszy przypadek.

 

Bez grzechu również może zignorować fakt, iż szatańskie stulecie – rozpoczęte w nocy z 24 na 25 października wedle kalendarza juliańskiego, czyli zgodnie z naszym kalendarzem z 6 na 7 listopada 1917 roku, kiedy Rosja za sprawą Lenina i jego towarzyszy wykonała pierwszy krok na drodze zapowiedzianego przez Najświętszą Maryję Pannę rozszerzania swych błędnych nauk po świecie – dobiega właśnie końca.

 

Oto właśnie mija dokładnie sto lat od cudu słońca kończącego cykl fatimskich objawień, a za niecały miesiąc ten sam jubileusz „stuknie” komunizmowi, który wcale się nie skończył wraz z zamknięciem rozdziału zatytułowanego Związek Sowiecki, bo wciąż w swej „kanonicznej” formie, pod czerwoną gwiazdą, rządzi jedną piątą ludności świata, dla pozostałych zaś czterech piątych dokonał – wedle genialnego rozpoznania Plinia Corrêa de Oliveiry – „niezauważalnej przesiadki ideologicznej”, stopniowo wysadzając swych agentów z czerwonego tramwaju na przystankach: prawa człowieka, dialog, teologia wyzwolenia, równouprawnienie mniejszości, chrześcijańska demokracja, feminizm, multi-kulti, prawa zwierząt, antyfaszyzm, ekumenizm, ekologizm, gender, aby tym skuteczniej im bardziej niepostrzeżenie kontynuowali dzieło satanizacji wolnego rzekomo świata.

 

Katolik nie ma obowiązku wierzyć w koniec wieku szatana. Powinna go jednak zastanowić nasilona dziś do ostatnich granic erupcja diabelskiego amoku. To najlepszy dowód, że czas piekła na ziemi definitywnie dobiegł kresu – demon, najlepiej wszak o tym wiedząc, gorączkowo dwoi się i troi, świadom swej definitywnej klęski na rogach wręcz staje, aby jeszcze w ostatniej chwili doprowadzić do zguby jak najwięcej dusz. I może jeszcze rzutem na taśmę, w ostatnim, rozpaczliwym wysiłku podpalić świat…

 

Co będzie dalej? Nie nam tego dociekać – będzie, co Pan Bóg pozwoli. Kościół – choć poważnie nadwyrężony – wciąż trwa, ba, są na świecie miejsca, w których trzyma się całkiem mocno. Nie trzeba daleko szukać – oto niespełna tydzień temu na granicach Rzeczypospolitej stanęła milionowa armia różańcowa. Będzie więc komu wymiatać szatańskie brudy, gdy przyjdzie z nieba rozkaz przywrócenia normalnego oblicza świata.

 

Kiedy to się stanie, nie wiemy, i tego również nie nam dociekać. Choć zanim do tego przyjdzie, czeka nas jeszcze zapewne „pokuta, pokuta, pokuta” i „wielkie miasto w połowie zrujnowane”. Mamy wszak obiecaną „straszliwą karę, większą niż potop, nieporównywalną z niczym, co widział świat”, która w dodatku spadnie na „dobrych na równi ze złymi, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym”.

 

A jednak „ci, którzy mi zaufają, zostaną ocaleni” – zapewniła w Akita nasza Pani. „Tylko ja jedna wciąż mogę ocalić was przed zbliżającym się nieszczęściem. Jedyną bronią, jaka wam pozostanie, będzie różaniec i znak pozostawiony przez mego Syna. Codziennie odmawiajcie różańcowe modlitwy.”

 

Wiemy więc, co robić. Jeszcze wielu można ocalić – miłosierdzie Boże jest wszak nieskończone. Zatem do dzieła!

 

Jerzy Wolak

Read more: http://www.pch24.pl/stulecie-cudu-slonca–skonczyl-sie-wiek-szatana-,55341,i.html#ixzz4vTxbZeGh

Opublikowano Uncategorized | 12 Komentarzy

p. Marek Kazimierz C‏ #laurtrolla ,by nie zniknęło.


Opublikowano Uncategorized | 2 Komentarze

Here’s how to fight Putin’s global imperialist insurgency.


Opublikowano Uncategorized | 8 Komentarzy

The real culprit behind North Korea’s missile threat is Vladimir Putin


But it’s increasingly clear we may be forgetting another culprit behind North Korea’s missiles, namely Moscow — starting with the engines that power them.

The key clue came back with North Korea‚s first test launch of its newest ICBM, back on July 28. „It shocked me,” former Pentagon consultant Michael Elleman told the Washington Post after seeing the video. „It seemed to come out of nowhere.”

Not only did the new missile, the Hwasong-14, give the regime for the first time a missile capable of striking most of the U.S. and Canada; Elleman also noticed that its liquid-fuel engines are very similar to a 1960s-era Soviet missile called RD-250. How did the North Koreans make these advances so quickly?

They may be getting direct help from Vladimir Putin.

Ties between Moscow and Pyongyang go back to the earliest days of the Cold War. Soviet T-34’s spearheaded Kim’s grandfather’s invasion of South Korea in 1950. Yet while the international concern about North Korea’s missile and nuclear programs have led almost every other country to distance themselves from the Pyongyang regime, Moscow has discreetly increased its ties. Russian imports are an important support for the North Korean economy; in 2014 Putin canceled 90 percent of the DPRK’s $11 billion debt to Russia; and when China halted its energy exports to North Korea, Putin stepped into the gap.

Russian support for Pyongyang has long included propping up its nuclear program with technical cooperation, including letting North Korean nuclear scientists work at Russian nuclear sites and its scientific academies as recently as 2015.

Now Moscow may be giving Kim’s missile program a more substantial boost.

When Pyongyang began the latest battery of tests of missiles last May, Russia launched a new ferry service from the Russian port city of Vladivostok to the North Korean port of Rajin — again, a strange thing to do when the rest of the world was shutting down contact with the Hermit Kingdom. The ferry Mon Gyong Bong is billed as a cargo and passenger venture and is operated by a Russian-owned company based in North Korea. All the same, Rajin is only twelve hours drive from Kusong, the site of North Korea’s IRBM on May 14. On July 4, barely a month after the ferry began service, North Korea launched the second of its unexpectedly sophisticated missile launches. In fact, the more trips the Mon Gyong Bong made, the faster North Korea’s nuclear-missile program grew.

For example, the Vladivostok-to-Rajin ferry shuttled unknown cargos on at least nine round trips until July 14, when Russian customs officials suddenly announced they were detaining the Mon Gyong Bong for 16 hours on suspicion it might be carrying cargo for North Korea’s military. The ferry was released the next day; no one knows if any cargo was taken off, or if any additional cargo was put on.

Then 13 days later, North Korea shocked the world again with its Hwasong-14 ICBM, powered by what Elleman and other analysts concluded looked like Soviet-made RD-250 rocket engines. „It appears that they sourced that engine from a foreign entity and they have successfully incorporated that engine into their missiles,” said Elleman. A story in the New York Times said that the foreign entity might be Ukraine, which used to make RD-250s during the Soviet era. Ukraine’s State Space Agency, however, is adamant that the Ukrainian-made RD-250s of the kind used in the July 28 test were sent to Russia for its Tsyklon space rockets by the hundreds — while Ukraine itself has been a staunch supporter of sanctions against North Korea.

To deepen the mystery, U.S. intelligence agencies believe North Korea has the capacity to manufacture its own liquid-fuel rocket engines without Russian help. Nonetheless, the speed with which Kim was able to ramp up his missile program this summer still leaves serious questions about Russia and the Mon Gyong Bong.

In their 2014 book North Korea: The Politics of Regime Survival, Young Whan Kihl and Hong Nack Kim noted that „some restricted arm and weapons material have reached North Korea from Russia. . . . Russian companies have been among the suppliers of North Korea’s nuclear program.” Now Putin may be covertly supplying its missile program as well.

The key question is why Putin would exacerbate an already crisis-level situation on the Korean peninsula. The answer may be the same as to why Putin has embroiled Russia in Syria: as a way to disrupt and distract the West, especially the United States, and to make Kim Jong-un a Putin client like Syria’s Assad, a dictator who becomes completely dependent on Moscow for his regional status, even his survival, and will do Moscow’s bidding.

As I’ve noted in my previous articles for NRO, the best short-term solution to the North Korean missile threat is intercepting an attack with a high-altitude, long-endurance UAV armed with interceptor missiles. However, because of missile trajectories, if a UAV shoots down a nuclear-armed ICBM headed for the U.S. in its boost phase, the debris will almost certainly fall on Russian territory.

If that happens, it seems Putin will have no one to blame but himself.

Commentary by Arthur Herman, a senior fellow at the Hudson Institute and the author of Douglas MacArthur: American Warrior. Follow him on Twitter @ArthurLHerman.

For more insight from CNBC contributors, follow @CNBCopinion on Twitter.

©2017 National Review. Used with permission.

Opublikowano Uncategorized | 46 Komentarzy

Kim Jong Un is dead. Officially, it will be given within two weeks.


 

 

Opublikowano Uncategorized | 42 Komentarze

Nuclear explosion fears in North Korea as 3.4 magnitude earthquake


Opublikowano Uncategorized | 40 Komentarzy

Milion muzułmanów zwraca się do Jezusa


Millions of Muslims turn to Jesus / Yeshua in just one night. You wont believe this is possible
From city to city in Africa they came, just to listen to this man of G-D. The decision cards for Christ was over 15.000.000 all up, from all the revival  crusades put together, You wont believe what you see, so many people. It looked like a sea of people. If this keeps up, Africa will no longer be considered a Muslim nation.
Praise G-D for that. hallelujah.G-D and why I write it this way.This way my G-D is identified as the only one true G-D. The G-D of Abraham, Isaac and Jacob. I show the greatest of humility and respect, by not defiling his Holy name. The great I AM. Yeshua. King of Kings and Lord of Lords.
I know who I am in Christ, because it has been revealed to me. Also, not everything was written down in your King James Bible. G-D has many secrets, which he only reveals to certain people at certain times in history. And of course, G-D is not a liar. It is up to every confessing Christian, to seek out the deeper spiritual meaning of every single scripture. Very very soon, what has been invisible to the human eye, will be made manifest, right across the globe. Time is up!!!!!!!

Akinwale Peter ———– 18 hours agoLINKED COMMENT
These are Evangelist Reinhard Bonnke evangelistic outreaches. I got saved during one of these outreaches in 2003. Am grateful to God for giving me the opportunity to be born into His family and that I will be grateful for eternity. I will not rest until I have bring many others to this saving Knowledge of our Lord Jesus Christ. The Bride and the Spirit, say Maranatha

Opublikowano Uncategorized | 10 Komentarzy

Putin Orders Earthquake Weapon “Activation”


Na to liczono przy poprzednim wstrząsie nie mówiąc o Yellowstone.

Były i takie marzenia.Ale…

Opublikowano Uncategorized | 37 Komentarzy

Catastrophic Hurricanes Confirmed As Russian Weather Weapon Retaliation Attack


Opublikowano Uncategorized | 24 Komentarze

Zapad watch – summary of day three


Russia Military Analysis

Well the good news is that phase one ended today and we’re all still here. The bad news is that means phase two starts tomorrow. Phase one is best summarized as the defensive component of the exercise. Russian forces spent their time sorting out command and control, deploying forces to theater and forming a regional combat grouping out of the different types of forces under their command, along with planning out strategic operations. I guess phase two is when they’re going to do NATO rotten.

In phase one the VKS spent its time defending key civilian infrastructure, conducting reconnaissance, escorting rebasing long range aviation and taking down enemy cruise missiles in coordination with ground based air defense. Borisovksy and Osipovichesky practice ranges saw lots of action today, where  enemy diversionary groups were successfully taken out.

The results of phase one are in: Russia and Belarus successfully defended against an attack…

View original post 992 słowa więcej

Opublikowano Uncategorized | 16 Komentarzy

Oficer FSB przyznał, że Kreml sponsoruje terroryzm na świecie i stoi za zamieszkami i zamachami terrorystycznymi w Europie!


Opublikowano Uncategorized | 52 Komentarze

The miracle of praying for Miami.The nations that prays together, stays together.


Znalezione obrazy dla zapytania Jedyną broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - jest Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil,

Centrum Irmy omija Florydę.

 

Opublikowano Uncategorized | 39 Komentarzy

Kto atakuje USA. ???Who is attacking the USA. ???


Opublikowano Uncategorized | 43 Komentarze

Czy to Boża interwancja w ludzkie plany?.. Hurricane Irma approaches the USA & a Solar Storm approaches Earth


Opublikowano Uncategorized | 29 Komentarzy

Puerto Rico, Haiti ..”Irma „.Czy cud się powtórzy ???What happens when people pray to God for mercy


 

| zatem  bez deszczu, wiatr, wiele powalonych drzew i gałęzi i 55% terytorium bez światła

Wschód słońca na zatoki Cape Town. Deszcz krótki przychodzą i odchodzą, nie ma wiatru.

Opublikowano Uncategorized | 27 Komentarzy

Prognozy: czekając na efekt Carringtona


Oczywiście opisany powyżej scenariusz ma szanse nastąpić na skutek splotu kilku bardzo mało prawdopodobnych czynników: 1) ekstremalnie silny rozbłysk, 2) ekstremalnie energetyczny koronalny wyrzut materii (potrzebna jest odpowiednio duża ilość wyrzuconej materii, np. 10*13 kg, i znaczna jej prędkość, np. 2000-3000 km/s), 3) w momencie pojawienia się wyrzutu Ziemia musi znajdować się na jego drodze

fot: NASA
Uczeni z NASA twierdzą, że słońce wchodzi w podobną fazę do tej sprzed 150 lat. Moment kulminacyjny nastąpić może w maju 2013 roku

Tak nazywa się zjawisko, które może unicestwić cywilizację. Czym ono grozi? A tym, że przestaną działać urządzenia elektryczne. Unicestwią je burze magnetyczne, wywołane strumieniami słonecznej plazmy. Co to oznacza dla cywilizacji całkowicie uzależnionej od elektryczności, nie trzeba chyba tłumaczyć.

Zatem nie trzęsienia ziemi, dziura ozonowa ani atomowa wojna. Zagładę naszej cywilizacji przynieść może zjawisko, dzięki któremu w ogóle ona istnieje: ­ aktywność Słońca. Potężne wybuchy na powierzchni gwiazdy wyrzucą niebawem w kierunku Ziemi strumienie plazmy. Kiedy dotrą do atmosfery, czeka nas katastrofa… Niestety, to nie scenariusz filmu katastroficznego. To prognozy naukowców z NASA (Narodowe Centrum Badań Kosmicznych) i Amerykańskiej Akademii Nauk. Z ich obliczeń wynika, że do katastrofy może dojść w maju 2013 roku.

Efekt Carringtona, to silne burze elektromagnetyczne i wyładowania pola magnetycznego Ziemi, spowodowane wzmożoną aktywnością Słońca. Konkretnie – niezwykle silnymi wybuchami na jego powierzchni. Przestają działać wtedy wszystkie urządzenia elektryczne. Takie zjawisko wystąpiło na Ziemi. 150 lat temu opisał je brytyjski astronom Richard Carrington. Wtedy jednak nie było sieci elektrycznych, które mogłoby uszkodzić. Uczeni z NASA twierdzą, że słońce wchodzi w podobną fazę do tej sprzed 150 lat. Moment kulminacyjny nastąpić może w maju 2013 roku.

Staną pociągi, tramwaje, metro. Przestaną działać windy, stacje benzynowe, telefony, radio i telewizja. Pospadają samoloty… W końcu zabraknie wody, przestanie działać służba zdrowia, handel, banki i systemy komputerowe – tłumaczył prof. Zbigniew Jaworowski, wybitny polski radiolog; który jak pierwszy w Polsce nagłośnił problem.

Podobnie byłoby w Europie, Afryce i Azji. Ludzkość wróciłaby do epoki kamienia łupanego. W Stanach Zjednoczonych prowadzone są przygotowania do tego, by w możliwie największym stopniu zneutralizować skutki katastrofy. NASA bez przerwy śledzi wybuchy na powierzchni Słońca. A jak do katastrofy przygotowana jest Europa? Polski eurodeputowany Adam Gierek interpelował w tej sprawie do Komisji Europejskiej.

Okazuje się, że Unia przeznaczyła już 22 miliony euro na badania dotyczące zagrożeń z kosmosu. „Ochrona infrastruktury naziemnej, takiej jak instalacje sieci elektrycznych, także została przygotowana – odpowiedziała europosłowi Adamowi Gierkowi KE. Jest to dziedzina współpracy międzynarodowej i większość projektów prowadzonych jest z udziałem USA, Rosji i Ukrainy”.

Kłopot w tym, że po zaobserwowaniu wybuchów na Słońcu, będziemy mieli tylko kilka godzin, by się przygotować to kataklizmu. A to bardzo mało..

Opublikowano Uncategorized | 38 Komentarzy

#Zapad2017.Russia seems to be sneaking into Europe, whilst everyone’s looking at NORTH KOREA!


Opublikowano Uncategorized | 48 Komentarzy

Chamberlain gave Hitler what he asked for. So there’s that.Putin by NorthKorea


Opublikowano Uncategorized | 50 Komentarzy

Putin przystępuje do ratowania Chrześcijaństwa……


 

 

Opublikowano Uncategorized | 43 Komentarze

Trump says the military is ‚locked and loaded’ to strike North Korea — Here’s how it would go down


A view of the test-fire of Pukguksong-2 guided by North Korean leader Kim Jong Un on the spot in a photo released by North Korea’s Korean Central News Agency on February 13.KCNA/Handout via Reuters

First, a decision would need to be made.

First, a decision would need to be made.

AP Photo/Andrew Harnik

Military action against North Korea wouldn’t be pretty. Civilians in South Korea, and possibly Japan, and US forces stationed in the Pacific would be likely to die in the undertaking no matter how smoothly things went.

In short, it’s not a decision any US commander in chief would make lightly.

But the US would have to choose between a full-scale destruction of North Korea’s nuclear facilities and ground forces or a quicker attack on only the most important nuclear facilities. The second option would focus more on crippling North Korea’s nuclear program and destroying key threats to the US and its allies.

Since a full-scale attack could lead to „mission creep that could pull the US into a longterm conflict in East Asia,” according to Tack of Stratfor, the US would most likely focus on a quick, surgical strike that would wipe out the bulk of North Korea’s nuclear forces.

But as North Korea may have up to 60 nuclear devices, the US would only ever consider such a strike if war seemed unavoidable, or Pyongyang’s behavior intolerable.

Then, the opening salvo: A stealth air blitz and cruise missiles rock North Korea’s nuclear facilities.

Then, the opening salvo: A stealth air blitz and cruise missiles rock North Korea's nuclear facilities.
US Air Force photo by Master Sgt. Val Gempis

The best tools the US could use against North Korea would be stealth aircraft like the F-22 and the B-2 bomber, Tack said.

The US would gradually position submarines, Navy ships, and stealth aircraft at bases near North Korea in ways that avoid provoking the Hermit Kingdom’s suspicions.

Then, when the time is right, bombers would rip across the sky and ships would let loose with an awesome volley of firepower. The US already has considerable combat capability amassed in the region.

„Suddenly you’d read on the news that the US has conducted these airstrikes,” Tack said.

Another bomber that would do heavy lifting above North Korea is the B-1 Lancer. Every time North Korea acts up with a missile test, the US responds by flying over the Korean Peninsula with this long-range, high-payload bomber.

The B-1 crews train with South Korean and Japanese fighters and can deliver massive 30,000-pound bombs on deep underground bunkers in North Korea — perfect for taking out Kim in an underground bunker.

The first targets …

The first targets ...
Flickr/US Air Force

The initial targets would include nuclear reactors, missile-production facilities, and launching pads for intercontinental ballistic missiles, Tack said.

Cruise missiles would pour in from the sea, F-22s would target North Korea’s rudimentary air defenses, and B-2s would pound every known missile site.

Planes like the F-35 and the F-22 would frantically hunt down mobile missile launchers, which can hide all over North Korea’s mountainous terrain. In the event that North Korea does get off a missile, the US and South Korea have layered missile defenses that would attempt to shoot it out of the sky.

Immediately civilians in Seoul would brace for shelling. Air and missile defenses would go on high alert, and the 30,000 US troops in South Korea would vacate their bases, which would be a prime target for missile strikes, and line the border to repel a flood of North Korean troops.

Next, the US would try to limit North Korean retaliation.

Next, the US would try to limit North Korean retaliation.
Thomson Reuters

Once the US has committed the initial strike against North Korea, how does Kim Jong Un respond?

Even with its nuclear facilities in ashes and most of its command and control destroyed, „North Korea has a lot of options,” Tack said. „They have their massive, massive conventional artillery options that can start firing at South Korea in a split second.”

But as the graphic below shows, most North Korean artillery can’t reach Seoul, the South Korean capital.

Additionally, Seoul has significant underground bunkers and infrastructure to quickly shield its citizens, though some measure of damage to the city would be unavoidable.

North Korea artillery

According to Tack, much of this artillery would instead fire on the demilitarized zone between the two Koreas, detonating mines so North Korean ground forces could push through. Also within range would be US forces near the DMZ.

Some 25,000 American troops are stationed in South Korea, and they would face grave danger from North Korea’s vast artillery installations.

But the North Korean artillery isn’t top of the line. It could focus on slamming US forces, or it could focus on hitting Seoul, but splitting fire between the two targets would limit the impact of its longer-range systems.

Additionally, as the artillery starts to fire, it becomes an exposed target for US aircraft.

The next phase of the battle would be underwater.

The next phase of the battle would be underwater.
KCNA/Reuters

North Korea has a submarine that can launch nuclear ballistic missiles, which would represent a big risk to US forces as it can sail outside the range of established missile defenses.

Fortunately for the US, it’s entirely unclear if North Korea has mastered its submarine-launch technology and the best submarine hunters in the world sail with the US Navy.

Helicopters would drop special listening buoys, destroyers would use their advanced radars, and US subs would listen for anything unusual in the deep. North Korea’s antique submarine would hardly be a match for the combined efforts of the US, South Korea, and Japan.

While the submarine would greatly complicate the operation, it would most likely find itself at the bottom of the ocean before it could do any meaningful damage.

What happens if Kim Jong Un is killed?

What happens if Kim Jong Un is killed?
Reuters/KCNA

„Decapitation,” or the removal of the Kim regime, would be a huge blow to the fiercely autocratic Hermit Kingdom.

Reports have indicated Kim Jong Un has engaged in a vicious campaign to execute senior officials with packs of dogs, mortar fire, and antiaircraft guns for a simple reason, according to Tack: They have ties to China.

Kim’s removal of anyone senior with ties to China means he has consolidated power within his country to a degree that makes him necessary to the country’s functioning.

Without a leader, North Korean forces would face a severe blow to their morale as well as their command structure, but it wouldn’t end the fight.

„Technically North Korea is under the rule of their ‚forever leader’ Kim Il Sung,” Tack said, adding that „a decapitation strike wouldn’t guarantee that the structures below him wouldn’t fall apart, but it would be a damn tricky problem for those that remain after him.”

North Koreans aren’t shy about putting their leader first, however, and at the first indication of an attack, Kim would most likely be tucked away in a bunker deep underground during the attack.

Then the US defends.

Then the US defends.
REUTERS/Kim Hong-Ji

„If North Korea doesn’t retaliate, they’ve lost capability and look weak,” Tack said.

Few would expect North Korea to go quietly after suffering even a crippling attack.

Through massive tunnels bored under the DMZ, North Korea would try to pour ground troops into the South.

„The ground-warfare element is a big part of this,” Tack said. „I think that the most likely way that would play out would be the fight in the DMZ area,” where the US would not try to invade North Korea but rather would defend its position in the South.

Though North Korea’s air force is small and outdated, it jets would need to be a target of the US and allied forces.

Meanwhile …

Meanwhile ...
Wikimedia Commons

US special operations forces, after North Korea’s air defenses have been destroyed, would parachute in with the goal of destroying or deactivating mobile launchers and other offensive equipment.

The US would face a big challenge in trying to hunt down some 200 missile launchers throughout North Korea, some of which have treads to enter very difficult terrain where US recon planes would struggle to spot them.

US special forces would establish themselves at key logistical junctures, observe the North Koreans’ movements, and then relay that to US air assets.

So how does this all end?

So how does this all end?
US Department Of Energy

North Korea is neither a house of cards nor an impenetrable fortress.

Additionally, the resolve of the North Koreans remains a mystery. North Korea successfully estimated that the international community would be unwilling to intervene as it quietly became a nuclear power, but that calculation could become its undoing.

North Korea would most likely launch cyberattacks, possibly shutting down parts of the US or allies’ power grids, but US Cyber Command would prepare for that.

North Korea would most likely destroy some US military installations, lay waste to some small portion of Seoul, and get a handful of missiles fired — but again, US and allied planners would stand ready for that.

In the end, it would be a brutal, bloody conflict, but Tack said even the propaganda-saturated North Koreans must be aware of their disadvantages.

Even after a devastating missile attack, some of North Korea’s nuclear stockpile would most likely remain hidden. Some element of the remaining North Korean forces could stage a retaliation, but what would be the point?

„If they chose to go the route of conducting a large-scale retaliation, they’re inviting a continuation of the conflict that eventually they cannot win … Nobody in this whole game is going to believe that North Korea can win a war against the US, South Korea, and Japan,” Tack concluded.

http://news.opera-api.com/news/detail/864a306da84f49f642f91ed88af24392_us

Opublikowano Uncategorized | 18 Komentarzy

Chiny Rosja Indie .Kto jest czyim sojusznikiem.


Znalezione obrazy dla zapytania indo russia indra military exercise

Opublikowano Uncategorized | 25 Komentarzy

Migrant….. riots break out in Rome:Putin WAR GAMES


Opublikowano Uncategorized | 30 Komentarzy

Poland has the antidote to GRU’s Little Green Men. Will the rest of NATO learn before Putin strikes?


Getting Déjà Vu From Russia’s Military Exercises, Poland Readies to Resist Putin

Most analysts doubt Putin plans to invade a NATO country this September, which would mean war with the Atlantic Alliance, but Warsaw is preternaturally cautious, knowing the Russians as well as they do. The strategic Suwałki gap in northeastern Poland, a narrow sliver of land between Belarus and Kaliningrad, remains tempting for Moscow. In the event of war, there can be little doubt that Russian forces would charge through that gap—where they would meet the Polish military.

And it’s not just Poles. This spring, NATO finally came through, following years of pleading from Warsaw, and deployed 1,100 troops in northeast Poland. Some 900 of those troops are American, and this NATO battalion group, which is based 35 miles south of Kaliningrad, is merely a tripwire. They would be quickly flattened by Russian tanks if war breaks out, but they guarantee Poland will not be fighting alone.

That fear is widespread in Poland and is no surprise given the country’s painful history of abandonment by unreliable Western allies. No NATO country has taken the threat of a resurgent Russia more seriously. In fall 2013, months before Putin’s aggression against Ukraine, Warsaw was signaling that NATO could no longer avert its eyes about Russian misconduct. Poland’s defense ministry postulated a new military doctrine based on territorial defense, which was viewed as unduly alarmist by some NATO countries still eager to appease Putin.

How prescient the Poles had been was soon painfully clear, with the Kremlin’s theft of Crimea and its invasion and occupation of eastern Ukraine in spring 2014. Since then, the Atlantic Alliance has been forced to ponder major war in Europe again, and Poland has led the way. Warsaw is one of the few NATO countries to spend the “required” minimum of two percent of GDP on defense (the others, aside from America, are Britain, Estonia and Greece).

Increased funding has been put to good use, and the Polish military is in the middle of an extensive defense modernization program that will run through 2022. For the army, the largest of Poland’s armed services, this means hundreds of new armored vehicles, including modernized Leopard II tanks and cutting-edge artillery systems. The army possesses three divisions and 13 maneuver brigades, making it one of the biggest land forces in NATO. To compare, the German army boasts two divisions with eight maneuver brigades (one of them half-French), even though Germany has more than twice Poland’s population and its GDP is four times as large.

Poland’s navy is largely a coastal defense force, given the country’s relatively short coastline on the Baltic Sea, but the air force is modern and well equipped, including a wing of 48 late-model F-16 fighters purchased from the United States. The recent arrival of American AGM-158 Joint Air-to-Surface Standoff Missiles means Polish F-16s now can strike as deep as 230 miles behind enemy lines—a critical capability, since, in the event of war, Warsaw wants to destroy invading Russian forces before they reach Poland.

Here Poland’s excellent special forces are critical, since in a crisis they will be employed to find targets deep in the enemy rear for the F-16s to take out with JASSMs. Warsaw’s special operators, which boast extensive combat experience in Iraq and Afghanistan, include several units and count as a fourth branch of the military. They rank among the finest special operators in NATO, indeed the world, on a par with America’s Delta Force and Britain’s famed SAS.

In response to the resurgent Russian threat, Warsaw has stood up a fifth branch of its armed services, the Territorial Defense Force (WOT in Polish). Slated to reach 50,000 troops by 2022, this new force has the express mission of countering Kremlin subversion and sabotage. Putin’s snatching of Crimea with the notorious “little green men” of Russian military intelligence or GRU created an indelible impression in all the NATO countries that border Russia, Poland included. WOT, made up of part-time volunteers who receive 30 days of military training per year, will be the first line of defense against GRU operatives who might infiltrate the country.

This new force will encompass one brigade in each of Poland’s 16 voivodeships (roughly “provinces”), plus an extra brigade for the heavily populated Warsaw region. Three WOT brigades were stood up in 2016, fittingly on Poland’s eastern border with Belarus and Ukraine, while three more are being raised this year on the border with Kaliningrad and in the Warsaw region. All 17 brigades will exist by the end of 2019, and WOT will be fully operational three years after that.

There is no shortage of volunteers, and the creation of the territorials has witnessed an upsurge in patriotism, helped by the fact that WOT carries on the legacy of the legendary Home Army, the Polish underground force that battled Nazi and Soviet occupiers in the 1940s. Raising a fifth armed service has not been without controversy in Poland, where every move by the current right-wing government is viewed skeptically by its political opponents.

The Ministry of Defense has indicated that the territorials have a political purpose as well as a military one, namely strengthening the country’s “patriotic and Christian foundations”—the sort of comment from the current government that raises hackles in Brussels but is less controversial among Poles. Across the country, WOT mass swearing-in ceremonies for male and female volunteers have become commonplace, and Warsaw is eager to showcase their patriotism.

It’s no secret that the current defense ministry, led by the nationalist Antoni Macierewicz, views the newly recruited territorials more favorably than many leaders in the regular military, quite a few of whom have been fired by Macierewicz over alleged ties to Moscow. Hundreds of senior officers have resigned rather than work for Macierewicz, creating turmoil in one of NATO’s most important militaries.

Nevertheless, Poland’s armed forces remain the bulwark of the Atlantic Alliance against Vladimir Putin and his increasingly aggressive Russia. Poland’s part-time territorials are taking their place in the line, guarding NATO’s exposed eastern frontier. If the rest of the alliance took defense and security as seriously as the Poles do, the Russian threat would hardly be worth discussing.

John Schindler is a security expert and former National Security Agency analyst and counterintelligence officer. A specialist in espionage and terrorism, he’s also been a Navy officer and a War College professor. He’s published four books and is on Twitter at @20committee. 

Opublikowano Uncategorized | 45 Komentarzy

Uwaga groźna sekta.!!!!


Opublikowano Uncategorized | 2 Komentarze

Naród rozstrzelany – o strasznej zbrodni, o której PRL i III RR nie wspominały

Ta galeria zawiera 2 zdjęcia.


Originally posted on GAZETA POWAŻNA CODZIENNIE:
foto – kaci/arch Mordowano ich masowo – najpierw na podstawie list zatwierdzanych w Moskwie, potem brano ofiary jak popadło, byle ich nazwiska brzmiały z polska. Aby zaspokoić oczekiwania moskiewskiej centrali, NKWD wyszukiwał Polaków nawet w książkach telefonicznych.…

Galeria | Dodaj komentarz

By czas nie zaćmił i niepamięć. Ri Yong Ho about Kim Jong Un death.


Б.Свентольдич КисільTreść tweeta

Opublikowano Uncategorized | 17 Komentarzy

Reacting With Tactical Defensive Measures, Ignoring Strategic Realities


Terror Trends Bulletin

stonewear-barriers-1

by Christopher W. Holton

In the wake of the recent vehicular Jihad attacks that have occurred in France, Germany, Great Britain, Sweden, Israel and Ohio State University in Columbus, Ohio, cities in America are beginning to take prudent steps to attempt to prevent more such attacks here. An example is Miami:

The most recent of Europe’s vehicle-into-crowd attacks will alter the look of South Beach’s Lincoln Road — concrete barriers will soon frame the internationally known shopping and socializing promenade.

These measures are no doubt proper, but they are also flawed in two ways:
1. Our Jihadist enemies pay attention to what we do to prepare for their attacks. If we make it difficult to run innocent victims over with a truck or tractor trailer, they will come up with another method. We will always be playing catch up.
2. Tactical defensive measures such as barriers…

View original post 42 słowa więcej

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz